Zamknij

Prof. Andrzej Matyja: Mam nadzieję, że protestujący medycy prozumieją się z Ministerstwem Zdrowia

Redakcja
04.10.2021 16:45

- Mamy coraz mniej rąk do pracy w służbie zdrowia. Wiele osób jest wyczerpanych psychicznie i fizycznie, dodatkowo nie widzą żadnego wsparcia ze strony rządu. Oddziały są zamykane, ponieważ brakuje kadry medycznej. Młodzi medycy są zdecydowani do pracy za granicą. Wszystko przez to, że warunki kształcenia i pracy w służbie zdrowia nie poprawiają się - mówił w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej przyznał, że Ministerstwo Zdrowia powinno porozumieć się z protestującymi medykami.

-Nie dziwię się, że mamy w Polsce coraz mniej lekarzy, pielęgniarek, czy ratowników medycznych. Jeżeli rząd nadal będzie lekceważył postulaty medyków, to ta sytuacja się nie zmieni. Oczekuję, że jutro dojdzie do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia. Komitet protestacyjny zamanifestował, takiej skali protestu nie było od dawna - podkreślił gość Radia ZET.

Pytany przez Joannę Komolkę, o postulaty, które przedstawiają protestujący medycy, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiedział: “Minister niepotrzebnie wprowadza opinię publiczną w błąd. Komitet protestacyjny reprezentuje prawie 600 tys. osób z polskiej służby zdrowia. Minister zdrowia dogadał się z jedynie częścią osób, które zrzeszone są w Solidarności i OPZZ, a nie z protestującymi medykami z komitetu protestacyjnego. To tylko przedłuża protest. Protestujący przekazali Ministerstwu Zdrowia zupełnie inne wyliczenia postulatów. Mam nadzieję, że minister Adam Niedzielski je przeanalizuje, bo został wprowadzony w błąd przez urzędników”.

- Ministerstwo Zdrowia musi zrozumieć, że przedłużający się protest nie jest dobry dla pacjentów, szczególnie przed 4. falą pandemii koronawirusa. Publiczna ochrona zdrowia w Polsce umiera i potrzebuje natychmiastowej reanimacji. Nie rozumiem tej opieszałości ze strony ministerstwa w rozmowach z medykami. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, to odbije się na wszystkich pacjentach - zaznaczył w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. Jego zdaniem dalszy protest może spowodować duże problemy z dostępnością do medyków.

Prof. Andrzej Matyja o kształceniu medyków na uczelniach zawodowych: "To felczeryzacja zawodu lekarza. Należy przeznaczyć większe środki na uczelnie medyczne"

- Należy przeznaczyć większe środki na uczelnie medyczne, żeby mogły kształcić większą liczbę lekarzy, a poza tym, ograniczyć liczbę studentów anglojęzycznych na rzecz polskojęzycznych. Brakuje jakości w kształceniu przyszłych medyków. Żeby dostać się na medycynę wystarczy zdać maturę, idziemy w bylejakość - mówił w Radiu ZET Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. Jego zdaniem, pomysł z kształceniem medyków w uczelniach zawodowych jest nietrafiony.

Rząd chce wprowadzić możliwość kształcenia przyszłych lekarzy na uczelniach zawodowych, to rozwiązanie ma załatać braki kadrowe w polskiej służbie zdrowia. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej na antenie Radia ZET skrytykował ten pomysł. - Te uczelnie najczęściej zlokalizowane są w małych miejscowościach, nie posiadają żadnego zaplecza akademickiego, czy bazy szpitalnej. Podstawą kształcenia medyków jest również odpowiednia baza kadrowa. Może pomysłodawcy tego rozwiązania wierzą, że medycyny można nauczyć się online? - podkreślił w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja.

- Pacjenci powinni zaprotestować, żeby w przyszłości nie byli leczeni przez osoby niedouczone. Być może za chwilę wystarczy licencjat, żeby być lekarzem. Ten pomysł to powrót do felczeryzacji zawodu lekarza. Mieliśmy próby wprowadzenia asystentów chirurga, który ma zastąpić rezydenta. Komu są potrzebne nowe zawody medyczne? Skutkiem tego będzie obniżona jakość świadczeń zdrowotnych w Polsce. Nie rozumiem tych decyzji, to jest bylejakość na każdym kroku. Polski pacjent na to nie zasługuje - podsumował prof. Andrzej Matyja.

"Mam nadzieję, że każdy chętny będzie mógł przyjąć 3. dawkę szczepionki przeciwko COVID-19"

- Zatwierdzenie 3. dawki szczepionki jest bardzo dobrą informacją dla wszystkich osób, które doceniają szczepienia. Europejska Agencja Leków decyzje o wprowadzeniu kolejnej dawki pozostawiła danym rządom krajowym. To wynika z różnej dostępności do szczepionek przeciwko koronawirusowi - tak zatwierdzenie przez EMA 3. dawki szczepionki skomentował w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja. 

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreślił, że w pierwszej kolejności tzw. dawką przypominającą powinny być zaszczepione osoby najbardziej narażone na ciężki przebieg koronawirusa. - Dzięki szczepionce choroba jest znacznie łagodniejsza, a także mamy mniejszą liczbę zgonów z powodu COVID-19. To jest najważniejsze - zauważył gość Radia ZET. Prof. Andrzej Matyja podkreślił, że w Polsce nie ma problemu z dostępnością do szczepionek przeciwko koronawirusowi. - Każda osoba o obniżonej odporności oraz medycy powinni przyjąć 3. dawkę w pierwszej kolejności. Mam nadzieję, że nawet każdy chętny będzie mógł skorzystać z tej możliwości. Ograniczenia w dostępie do szczepionki są niepotrzebne - dodał Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Prof Andrzej Matyja w Radiu ZET: Apeluję, żeby dopuścić medyków na pas graniczny z Białorusią. Ich misją jest niesienie pomocy innym ludziom

- Wystosowałem apel do Premiera Mateusza Morawieckiego i rządzących. Ochrona granicy to jedno, a niesienie pomocy i przyzwoitość to drugie. Misją każdego medyka jest niesienie pomocy. Na granicy są osoby, które jej potrzebują. Tam umierają młodzi ludzie, którzy nie powinni umierać - mówił w Radiu ZET Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. Jego zdaniem do pomocy osobom, które znajdują się na granicy polsko-białoruskiej, powinien włączyć się Polski Czerwony Krzyż.

- Nam medykom trudno pogodzić się z tą sytuacją, która jest na polsko-białoruskiej granicy. Tutaj chodzi o pomoc ludziom, którzy wymagają natychmiastowej opieki medycznej. To sprawa zwykłej przyzwoitości. Uważam, że sumienie polityka powinno być takie samo jak sumienie medyka. Musimy pomagać tym ludziom - podkreślił w Radiu ZET prof. Andrzej Matyja.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej przyznał, że politycy, którzy są przeciwni pomocy osobom na granicy, powinni zapoznać się z ich sytuacją na miejscu. - W takim wypadku nie głosiliby takich tez, które słyszeliśmy do tej pory. Wręcz odwrotnie, postanowiliby dopuścić medyków i pomoc humanitarną dla tych ludzi - zaznaczył prof. Andrzej Matyja.

RadioZET.pl