Zamknij

45-latka z Makarowa: przystawił mi pistolet do głowy. Powiedziałam, że będe mu patrzeć w oczy

04.05.2022 08:41
Makarów
fot. Metin Aktas/Anadolu Agency/Abacapress.com/East News

Przystawił mi do głowy pistolet. Powiedziałam, że przez cały ten czas będę patrzeć mu w oczy, żeby zapamiętał mój wzrok do końca życia - opowiadała Tatiana, 45-letnia mieszkanka Makarowa. W trakcie okupacji części położonego w obwodzie kijowskim miasta Rosjanie zamieszkali w jej domu, próbowali zabrać jej oszczędności i w końcu zagrozili śmiercią.

Tatiana jest dyrektorką szkoły w liczącym przed wojną około 10 tysięcy mieszkańców podkijowskim Makarowie. Dziś budynek placówki jest zupełnie zniszczony wskutek wojny w Ukrainie, a jego pracownicy wraz z kilkoma wolontariuszami próbują usunąć lżejsze części zbombardowanej konstrukcji.

- Przez miesiąc mieszkaliśmy z mężem w piwnicy własnego domu. Orki weszły na nasze podwórko i zakomunikowały, że będą mieszkać u nas, a my mamy wynosić się do piwnicy. Robili tam, co chcieli - wspominała kobieta w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

45-latka z Makarowa: Rosjanin przystawił mi pistolet do głowy

- Szukali pieniędzy. Wiedziałam o tym, dlatego wcześniej przykleiłam taśmą klejącą część naszych oszczędności do własnego ciała. To było kilkaset dolarów w kilku banknotach, którymi okleiłam brzuch. Na szczęście ich nie znaleźli - tłumaczyła.

- Chcieli też zabić męża, jak robili to z wieloma mężczyznami, których podejrzewali o przynależność do armii. Jakoś udało mi się ich ubłagać - relacjonowała Tatiana, przyznając jednocześnie, że „tylko cudem przeżyła ten miesiąc", przypominając sobie jednocześnie jeden konkretny incydent z udziałem rosyjskiego żołnierza. 

Przystawił mi do głowy pistolet. Powiedziałam, że przez cały ten czas będę patrzeć mu w oczy, żeby zapamiętał mój wzrok do końca życia

Tatiana z Makarowa

Ukrainka przyznała również, że "poza groźbami najgorszy był brak jedzenia. W piwnicy jedliśmy tylko to, co wcześniej tam trzymaliśmy. Nie zdążyliśmy przecież zrobić żadnych zapasów".

Rozmowę przerwał dzwonek telefonu. Po krótkiej wymianie zdań kobieta przeprosiła i powiedziała, że musi jechać na identyfikację zwłok swojej byłej pracownicy. - To dziewczyna, która zaangażowała się w pomoc przy ewakuacji mieszkańców miasta - wyjaśniły sprzątające szkolne podwórko kobiety.

- Bus, którym pomagała wywozić ludzi, został ostrzelany. Przeżyła i wróciła do Makarowa, by kontynuować ewakuację innych. Za kolejnym razem nie miała tyle szczęścia - dodały. Wielu mieszkańców regionu zginęło na drogach, którymi próbowali przedostać się w bezpieczniejsze części kraju

RadioZET.pl/PAP

Wojna na Ukrainie. Relacja na żywo

C