Zamknij

Spełnili marzenie nękanego 9-latka. Jeszcze kilka dni temu błagał mamę o śmierć

26.02.2020 18:10
9-letni Quaden gnębiony z powodu karłowatości. Gwiazdy sportu spełniły jego marzenie
6 Zobacz galerię
fot. Twitter screen/PAP/EPA/DAVE HUNT

9-letni Quaden gnębiony z powodu swojej karłowatości poruszył serca na całym świecie. Wsparcie dla chłopca deklarowali internauci i liczni celebryci. W weekend spełniło się wielkie marzenie 9-latka - wyprowadził na boisko drużynę gwiazd rugby.

Quaden Bayles poruszył serca milionów osób z całego świata. 9-latek z Brisbane z Australii był nękany z powodu swojej karłowatości. Chłopiec był gnębiony do tego stopnia, że któregoś dnia we łzach poprosił mamę, by pomogła mu popełnić samobójstwo.

„Daj mi linę, chcę się zabić. Chcę tylko dźgnąć się w serce. Chcę, żeby ktoś mnie zabił” - słyszymy na nagraniu, które w sieci udostępniła Yarraka Bayles, matka Quadena. „Każdego cholernego dnia coś złego się dzieje. Kolejne nękanie, przemoc i wyzwiska” - mówiła na filmie kobieta. Jak wspominała, jej syn jest gnębiony podwójnie, zarówno z powodu niskiego wzrostu, jak i ze względu na pochodzenie, bo rodzina Baylesów to Aborygeni.

Zobacz także

Film w ciągu kilku godzin zgromadził miliony wyświetleń. Wsparcie płynęło z całego świata, choć w sieci zaczęły pojawiać się teorie spiskowe mówiące o tym, że chłopiec ma tak naprawdę 18-lat i jest aktorem. Wszystkie zostały jednak szybko zdementowane. Jedną z pierwszych znanych osób, która zareagowała na film, był australijski aktor Hugh Jackman. ''Quaden, masz we mnie przyjaciela'' – mówił na zamieszczonym w internecie nagraniu.

Z kolei komik Brad Williams, który również urodził się z achondroplazją, założył internetową zbiórkę, z której dochód zostanie przekazany na wycieczkę do Disneylandu dla Quadena i jego mamy. W zaledwie kilkanaście godzin udało się zebrać 130 tys. dolarów.

Ale to nie koniec niespodzianek dla chłopca. W weekend na mecz zaprosiła go drużyna rugby All Stars, w której skład wchodzą rdzenni mieszkańcy Australii. Sportowcy zaproponowali Quadenowi, który przecież sam jest Aborygenem, by wyprowadził ich na boisko i przekazał piłkę sędziemu.

Ostatecznie drużyna przegrała mecz, ale dla Quadena i tak było to spełnienie marzeń. - Przeszedł drogę od piekła do nieba – mówiła później jego matka.

RadioZET.pl/CNN