Zamknij

Afganistan wybiera parlament. Głosowanie w cieniu krwawych zamachów

Redakcja
19.10.2018 15:58
Afganistan. Wybory parlamentarne i zamachy islamistów
fot. PAP/EPA/JALIL REZAYEE

Pomimo wzrostu przemocy w Afganistanie w sobotę odbędą się tutaj wybory parlamentarne. W systemie prezydenckim, jaki tam obowiązuje, głosowanie jest testem wiarygodności instytucji demokratycznych przed ważniejszymi wyborami prezydenckimi w 2019 roku.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Na wybory zarejestrowało się 8,8 mln osób, ale uważa się, że część podpisów została sfałszowana, a faktyczna liczba wyborców pozostaje nieznana. Ze względu na złą sytuację w sferze bezpieczeństwa kilka tysięcy lokali wyborczych w ogóle nie zostanie otwartych.

Władze mają problem ze znalezieniem członków komisji wyborczych, a także z rozesłaniem materiałów wyborczych do ponad 5 tys. lokali do głosowania – zwracają uwagę eksperci.

– W niektórych prowincjach już pada śnieg i robi się coraz zimniej. Jeśli przesuniemy je jeszcze o tydzień, to będzie oznaczało, że wybory po prostu się nie odbędą – oświadczył rzecznik Komisji Sajed Hafizullah Haszimi. Wybory, które miały odbyć się w 2015 roku, były już trzykrotnie przekładane.

Zobacz także

Ponad 2,5 tys. kandydatów

Niższa izba parlamentu, Izba Ludu (Wolesi Dżirga), licząca 249 miejsc i jedno dodatkowe miejsce zarezerwowane dla społeczności sikhijskiej, ma niewielką władzę, ale sobotnie głosowanie jest postrzegane jako znaczący krok sprawdzający działanie systemu wyborczego i instytucji demokratycznych przed zaplanowanymi na kwiecień przyszłego roku wyborami prezydenckimi.

Wybory samorządowe do rad powiatów, które miały się odbyć wraz z wyborami parlamentarnymi, odwołano, a w prowincji Ghazni na wschodzie Afganistanu głosowanie będzie opóźnione z powodu sporów o reprezentację różnych grup etnicznych. O tydzień przesunięto również wybory do parlamentu w prowincji Kandahar, na południu Afganistanu, z powodu czwartkowego ataku talibów.

W wyborach startuje ponad 2500 kandydatów. Większość z nich to obecni parlamentarzyści, urzędnicy, potomkowie watażków, przedsiębiorcy. – Choć partie polityczne odgrywają w afgańskim systemie politycznym ograniczoną rolę – nie ma np. list partyjnych, miejsc zarezerwowanych dla partii – dobry wynik może pomóc głównym siłom przygotować grunt pod dużo ważniejsze wybory prezydenckie – wskazuje ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Patryk Kugiel.

Jak dodał, w wyborach kandyduje też bardzo wielu biznesmenów, ludzi, którzy wzbogacili się na konflikcie w Afganistanie, wielu byłych watażków z okresu wojen afgańskich.

– Jest też dość widoczna grupa młodych kandydatów, którzy często wywodzą się z organizacji międzynarodowych, organizacji społecznych, środowisk dziennikarzy czy prawników – ocenił Kugiel.

Zobacz także

Przedsmak wyborów na prezydenta

Na wzmocnienie swojej bazy politycznej przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi liczą przede wszystkim obaj główni konkurenci – obecny prezydent Aszraf Ghani i szef rządu Abdullah Abdullah. W przyszłym parlamencie wzmocnią się najpewniej siły umiarkowane i postępowe (radykałowie, np. talibowie, po prostu nie biorą udziału) reprezentujące różne grupy etniczne i najważniejszych liderów.

Na dzień przed głosowaniem władze spieszą się, aby dokończyć przygotowania. Jednym z wyzwań sobotnich wyborów jest eliminacja fałszerstw i nadużyć, które podważyły wynik wyborów parlamentarnych w 2010 i prezydenckich w 2014 roku.

Nieprzetestowany system elektronicznych maszyn wyborczych oparty na danych biometrycznych obywateli, wprowadzony w ostatniej chwili na żądanie polityków, wciąż jeszcze jest wysyłany i montowany w lokalach do głosowania w odległych prowincjach kraju.

Nie wiadomo, czy będzie gotowy na czas, co grozi zwiększeniem możliwości oszustw i nadużyć wyborczych, a nawet może doprowadzić do wykolejenia procesu wyborczego – podkreślają eksperci.

– Zastosowanie technologii może przyczynić się do transparentności, ale może również spowodować zamęt, jeśli sprzęt będzie niewłaściwie używany – oceniła dyrektorka Fundacji na rzecz transparentnych wyborów w Afganistanie Naim Ajubzada.

Zagrożenie terrorystyczne

Wezwania talibów do bojkotu głosowania, wzrost przemocy przed wyborami w całym kraju, a także groźby ze strony talibów i filii dżihadystycznego tzw. Państwa Islamskiego przeprowadzenia kolejnych zamachów mogą sprawić, że wielu wyborców pozostanie w domach – zwracają uwagę obserwatorzy.

Islamiści starali się pokrzyżować wyborcze plany przez czwartkowy atak. Oprócz dowódcy afgańskiej policji w Kandaharze gen. Abdula Razeka, zginął w nim miejscowy gubernator Zalmai Wesa oraz szef wywiadu Abdul Mohmin.

Zobacz także

W strzelaninie rannych zostało trzech Amerykanów – przekazał rzecznik sił NATO w Afganistanie płk Knut Peters. Obecnie przebywają oni w szpitalu.

W związku z wyborami w całym kraju już rozmieszczono 54 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. W okresie przedwyborczym w licznych atakach zginęło dziesięciu kandydatów, a dwóch zostało uprowadzonych; kilkaset osób zginęło i zostało rannych.

Sobotnie głosowanie, organizowane trzy lata po terminie i w większości finansowane przez wspólnotę międzynarodową, to trzecie wybory parlamentarne – po tych w 2005 i 2010 roku – od czasu interwencji wojskowej USA w Afganistanie, w wyniku której w 2001 roku od władzy odsunięci zostali talibowie.

Wybory są także postrzegane jako kluczowy etap przed listopadowym posiedzeniem w siedzibie ONZ w Genewie, na którym afgańskie władze będą musiały przedstawić swoim wierzycielom postępy poczynione w „procesach demokratycznych”.

Wyniki sobotniego głosowania spodziewane są około 10 listopada.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD