Zamknij

Rosyjscy lekarze: brak trucizny w organizmie Nawalnego. Nie ma zgody na jego lot

21.08.2020 13:12
Szpital w Omsku
fot. East News/AP/Associated Press

Aleksiej Nawalny w szpitalu. Zastępca lekarza naczelnego w szpitalu w Omsku, Anatolij Kaliniczenko przekazał, że badania nie wykazały śladów trucizny w organizmie opozycjonisty. Medycy ze względu na stan zdrowia Nawalnego nie zgadzają się na jego transport do szpitala w Niemczech.

  • W czwartek rzeczniczka Aleksieja Nawalnego przekazała, że trafił on do szpitala z powodu zatrucia.
  • Rzecznik prasowy Kremla przekazał, że lekarze zrobią wszystko, aby pomóc opozycjoniście. Obiecał także ewentualną pomoc w przetransportowaniu Nawalnego za granicę.
  • Rosyjscy lekarze odmówili transportu pacjenta do Niemiec. W piątek uznali także, że Aleksiej Nawalny nie został otruty. W organizmie nie znaleziono śladów trucizny.
  • Innego zdania jest rodzina lidera antykremlowskiej opozycji i jego współpracownicy. Powołują się oni na rozmowę z policjantką, która przekazała im, że zidentyfikowano niebezpieczną truciznę w organizmie Nawalnego.

"Badania nie wykazały śladów trucizny w organizmie Aleksieja Nawalnego i lekarze nie uważają, by próbowano go otruć" - przekazał w piątek w rozmowie z mediami Anatolij Kaliniczenko, zastępca lekarza naczelnego szpitala w Omsku, gdzie przebywa Aleksiej Nawalny.

Aleksiej Nawalny w szpitalu. Lekarze: brak śladów trucizny

Aleksiej Nawalny został hospitalizowany. Informację tę przekazała w czwartek jego rzeczniczka. Podejrzewano, że lider opozycji antykremlowskiej został otruty. Zdementowali to lekarze w szpitalu w Omsku, powołując się na wyniki badań.

Nie wykryto trucizn ani śladów ich obecności w organizmie. Diagnoza "zatrucie" na pewno pozostaje w naszej świadomości, ale nie uważamy, aby pacjent został zatruty

- powiedział lekarz.

Zobacz także

Anatolij Kaliniczenko dodał, że medycy postawili diagnozę. Jednak nie będą jej podawać mediom, gdyż nie została ona przekazana jeszcze rodzinie Aleksieja Nawalnego. "Mamy powikłania, stany, w których on teraz się znajduje i które mieszczą się w pełni w strukturze postawionej przez nas diagnozy" - skwitował lekarz. Innego zdania jest rodzina i współpracownicy Aleksieja Nawalnego.

Nawalny w szpitalu. Rosyjscy lekarze nie zgadzają się na jego transport za granicę

Stan Aleksieja Nawalnego, który od czwartku przebywa w śpiączce w szpitalu w Omsku, nie pozwala na to, aby zabrać go z placówki — uznali w piątek medycy. Do Omska przyleciał już samolot z Niemiec, który miał zabrać lidera opozycji antykremlowskiej za granicę w celu dalszego leczenia.

Zobacz także

Współpracownicy Aleksieja Nawalnego przekazali w rozmowie z mediami, że przedstawicielka policji transportowej powiedziała głównemu lekarzowi w szpitalu w Omsku, że zidentyfikowano truciznę, która jest groźna nie tylko dla Nawalnego, ale także dla otoczenia. Funkcjonariuszka policji transportowej miała wejść do gabinetu naczelnego lekarza i pokazać mu w telefonie: "tę substancję znaleźliśmy". Według ich relacji lekarz miał odpowiedzieć: "no, to znaleźliście". Po rozmowie z przedstawicielką policji transportowej w celu wyjaśnienia, co to za substancja, współpracownicy Nawalnego usłyszeli, że to tajemnica śledztwa, ale substancja jest śmiertelnie niebezpieczna. "Jest groźna nie tylko dla życia Aleksieja, ale i dla otoczenia. Wszyscy wokół powinni znajdować się w strojach ochronnych" - przekazał współpracownik Nawalnego Iwan Żdanow.

Zobacz także

Żona Aleksieja Nawalnego, Julia dodała, że dwie godziny wcześniej lekarze przygotowali dokumenty niezbędne do przewiezienia pacjenta, dlatego w szpitalu pojawiła się policja transportowa. Według niej, substancja, o której mówiła policjantka "znajduje się na jakichś rzeczach, bądź na Aleksieju". W ocenie żony polityka lekarze odmawiają wydania teraz Nawalnego, bo czekają, aż substancja zniknie z organizmu opozycjonisty. "Nie możemy mieć zaufania do tego szpitala. Żądamy, aby nam go (Nawalnego przyp. red.) wydano i żebyśmy mogli go leczyć w niezależnym szpitalu, do którego lekarzy mamy zaufanie" — mówiła Julia Nawalna.

Policja o truciźnie w organizmie Nawalanego

Julia Szwarc, rzeczniczka policji transportowej w Omsku przekazała mediom, że nie może oficjalnie potwierdzić, że w organizmie Aleksieja Nawalanego znajduje się groźna trucizna. "Trwają jeszcze ekspertyzy i na razie nie mamy wyników" - oświadczyła. Chwilę później Aleksandr Murachowski, naczelny lekarz szpitala w Omsku powiedział dziennikarzom, że stan Nawalnego sie poprawił. Pacjent nadal jednak przybywa w śpiączce i jest podłączony do respiratora. "Mamy pięć roboczych diagnoz, ale niestety nie mogę ich wymienić" - przekazał lekarz. Dodał, że nad tymi diagnozami pracują teraz m.in. specjaliści z zakresu intensywnej terapii, neurolodzy i neurofizjolodzy. "Wszyscy walczymy o życie naszego pacjenta" - oświadczył lekarz. Dodał on, ze w piątek rano odbyło się w szpitalu konsylium lekarskie z udziałem medyków z Moskwy. Specjaliści uznali, że przewożenie Nawalnego z Omska za granicą jest przedwczesne.

Konieczne jest całkowite ustabilizowanie pacjenta. Tylko w tym wypadku można mówić o tym, że może być on dostarczony tam, gdzie chcą jego krewni

- powiedział Murachowski.

Zobacz także

Przekazał on także, że lekarze nie mogą pozwolić na zabranie pacjenta na odpowiedzialność jego bliskich, jeśli liczne wskaźniki wywołują obawy o skutki transportu. "Gdyby stan pacjenta był stabilny, to moi specjaliści i konsylium, które dziś się odbyło, nie sprzeciwialiby się" - tłumaczył Murachowski.

RadioZET.pl/PAP