Zamknij

10 lat po zamachach w Norwegii. Breivik chce sprzedać prawa do filmu o sobie

22.07.2021 11:51
Zamachy w Norwegii
fot. Lise Aaserud/NTB Scanpix via AP/East News (ilustracyjne)

Norwegia czci ofiary zamachów w Oslo i na wyspie Utoya, które 10 lat temu przeprowadził skrajnie prawicowy terrorysta Anders Breivik. - Nie wolno pozostawiać nienawiści bez odpowiedzi - mówiła na obchodach premier Norwegii Erna Solberg. Sprawca masakry zaoferował filmowcom prawa do swojej historii za 7 mln funtów.

Zamachy w Oslo i na wyspie Utoya były najtragiczniejszymi w powojennej historii Norwegii. 22 lipca 2011 roku Norweg Anders Breivik zdetonował ładunek wybuchowy w dzielnicy rządowej Oslo, po czym dokonał masakry na wyspie Utoya, strzelając z karabinu do uczestników obozu młodzieżówki Partii Pracy. Zginęło łącznie 77 osób.

Breivikowi nie podobał się sposób sprawowania władzy przez lewicową Partię Pracy, która według niego była zbyt otwarta na imigrantów i działała na rzecz społeczeństwa wielokulturowego. Nie ukrywał również swoich antyislamistycznych poglądów.

Norwegia czci ofiary zamachu

- Nie wolno pozostawiać nienawiści bez odpowiedzi - mówiła premier Norwegii Erna Solberg w czwartek podczas pierwszej z zaplanowanych na ten dzień uroczystości w 10. rocznicę zamachów. Przemawiając do ocalałych i rodzin ofiar, szefowa rządu podkreśliła, że w ciągu ostatniej dekady wiele zrobiono, by usprawnić pracę służb bezpieczeństwa i zwalczać wszelkie formy ekstremizmu.

Konserwatywna premier wskazała, że najważniejszym środkiem zaradczym jest "umocnienie się przeciwko nietolerancji i mowie nienawiści". W dalszej części dnia odbędą się inne uroczystości, w tym msza żałobna w katedrze w Oslo, podczas której głos zabierze ówczesny premier Norwegii, a obecny sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, a po południu odbędzie się kolejna ceremonia na wyspie Utoya. Na wieczór zaplanowano koncert połączony z przemówieniem króla Haralda V.

"Rasizm wciąż jest żywy"

Zamachy z 2011 r. były najkrwawsze w Norwegii od II wojny światowej. Rok po atakach Breivik został skazany na 21 lat więzienia, z możliwością przedłużenia kary na czas nieokreślony.

Ocaleni z masakry na wyspie Utoya, gdzie morderca zabił 69 osób - w większości nastolatków - twierdzą, że Norwegia nie zdołała rozliczyć skrajnie prawicowej ideologii, która była motywem ataków. - Rasizm i prawicowy ekstremizm są wciąż żywe i mają się dobrze pośród nas - powiedziała Astrid Eide Hoem, która uciekła przed masakrą, a w 2020 r. została szefową młodzieżówki Partii Pracy. - Są w internecie, przy stole, w domach wielu wybitnych ludzi (...) Teraz raz na zawsze musimy powiedzieć, że nie akceptujemy rasizmu, że nie akceptujemy nienawiści - zaapelowała.

Na dwa dni przed 10. rocznicą zamachów zbezczeszczono w Oslo pomnik poświęcony czarnoskóremu nastolatkowi, który został zamordowany przez neonazistów w 2001 roku. Na monumencie napisano: "Breivik miał rację". Policja w Oslo poinformowała we wtorek o wszczęciu postępowania w związku z dokonaniem aktu wandalizmu oraz przestępstwa mowy nienawiści. Władze zwróciły się do społeczeństwa z prośbą o pomoc w znalezieniu sprawców.

Breivik zarobić na swojej historii

Na początku lipca brytyjska gazeta "The Sun" podała, że Berivik wysłał list do 20 filmowców z propozycją sprzedania prawa do filmu na jego temat. Masowy morderca ma pisać codziennie 50 stron w swoim więziennym dzienniku. "Oferta" terrorysty opiewała na 7 mln funtów (ok. 37 mln złotych). 

Źródło "The Sun" komentowało: - Wciąż chce inspirować innych i nadal wierzy w faszystowską rewolucję. Jego plany zarobienia pieniędzy na morderstwach są całkowitą zniewagą dla jego ofiar i ich rodzin. W 2018 r. nakręcono film "22 lipca" w reż. Paula Greengrassa w amerykańskiej produkcji Netflixa, opowiadającej o przygotowaniach Breivika do zamachów oraz ich przebieg z punktu widzenia ofiar.

Terrorysta przebywa w celi z trzema pomieszczeniami - do spania, nauki i ćwiczeń. Ma dostęp do komputera i gier wideo. 

RadioZET.pl/PAP