Zamknij

Antyszczepionkowcy grożą lekarzom. "Przytaczają pseudonaukowe argumenty"

19.01.2022 17:17
antyszczepionkowcy grożą lekarzom
fot. INA FASSBENDER /AFP /East News

Lekarze pierwszego kontaktu w Berlinie i Brandenburgii otrzymują w ostatnich miesiącach coraz więcej listów, zawierających pogróżki – informuje portal RBB24. W listach, wysyłanych przez przeciwników szczepień, lekarze są ostrzegani przed "konsekwencjami dalszego wykonywania szczepień" przeciw koronawirusowi. - Zdecydowanie należy potraktować całą sprawę poważnie - mówi prezes Izby Lekarskiej z Berlina.

- Stowarzyszenie z południowych Niemiec wysyła obecnie listy do lekarzy rodzinnych w naszym regionie, którym grozi konsekwencjami z powodu wykonywania szczepień przeciw koronawirusowi - mówią na łamach RBB24 przedstawiciele brandenburskiej Izby Lekarskiej, dodając, że pisma takie wysyłane są "na firmowym papierze i przyjmują ton prawny".

W ciągu ostatnich pięciu miesięcy pismo takie otrzymało blisko 20 gabinetów lekarzy rodzinnych w Brandenburgii, przy czym liczba niezgłoszonych przypadków może być wyższa – dodaje RBB24.

Antyszczepionkowcy grożą lekarzom. "Przytaczają pseudonaukowe argumenty"

- W pismach tych, mówiących o odpowiedzialności lekarzy, przytaczane są pseudonaukowe argumenty odnośnie rzekomej szkodliwości i zbędności szczepień - mówi Daniel Sobotta, szef Izby Lekarskiej z Brandenburgii. Jak dodaje Sobotta, pisma te nie zawierają groźby śmierci ani przemocy, są więc "nieszkodliwe" z punktu widzenia prawa karnego.

- W Berlinie do gabinetów lekarzy rodzinnych także trafiały różnego rodzaju listy z pogróżkami – potwierdza doktor Wolfgang Kreischer ze Zehlendorfu. Najczęściej listy te informują, że lekarze wykonujący szczepienia są odpowiedzialni, "stosując szczepionki, które nie zostały odpowiednio przetestowane" i powinni ponieść karę, jeśli ich pacjenci z powodu szczepień "doznają szkód" – opowiada Kreischer.

Izba Lekarska z Berlina zajęła się sprawą listów z pogróżkami poważnie. - Ważne jest, abyśmy nie zostawiali lekarzy samych w sytuacji zagrożenia, a także wspierali ich w pracy – mówi prezes Izby Peter Bobbert. - Słowo pisane nie powinno być trywializowane. Obawiamy się, że słowa te w końcu zamienią się w czyny i przestrzegamy przed lekceważeniem tego. Zdecydowanie należy potraktować całą sprawę poważnie - dodaje.

RadioZET.pl/ Marzena Szulc (PAP)

C