Świadek ataku w Manchesterze: Nie było kontroli bezpieczeństwa

Redakcja
23.05.2017 11:51
Manchester
fot. PAP/EPA

W ogóle nie przechodziliśmy przez bramki. Jedyne, co ich interesowało, to czy nie mamy własnej wody - powiedziała Czeszka uczestnicząca w poniedziałkowym koncercie Ariany Grande, podczas którego doszło do ataku terrorystycznego. Przyznała tym samym, że kontrola bezpieczeństwa w hali widowiskowej w Manchesterze stała na bardzo niskim poziomie.

Zobacz także

- Kontrola bezpieczeństwa była prawie żadna, raczej zerowa. W ogóle nie przechodziliśmy przez bramki. Jedyne, co ich interesowało, to czy nie mamy własnej wody - powiedziała we wtorek publicznemu Czeskiemu Radiu Nikola Trochtova.

- Toreb praktycznie w ogóle nie kontrolowali, ani do nich nie zaglądali. Pozwolili nam wejść do środka bez jakiegokolwiek sprawdzenia, czy czegoś ze sobą nie mamy - dodała

Według niej wybuch nastąpił w czasie, gdy publiczność opuszczała halę, "około trzy do pięciu minut po tym, gdy piosenkarka zeszła ze sceny".

Zobacz także

W poniedziałkowym wybuchu w hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena, tuż po zakończeniu koncertu Ariany Grande, zginęły co najmniej 22 osoby, w tym dzieci, a 59 ludzi zostało rannych. Wybuch jest traktowany przez brytyjską policję jako atak terrorystyczny.

RadioZET.pl/PAP/MP