Zamknij

Australia w ogniu. Nastoletni wolontariusz podejrzany o 7 podpaleń

08.01.2020 12:53
Australia płonie. Nastoletni wolontariusz oskarżony o 7 podpaleń
fot. Bai Xuefei/Xinhua News/East News

Pożary trawiące obecnie Australię uznawane są już za jedne z najpoważniejszych w historii kraju. Za jedną z głównych przyczyn pożarów uznaje się zmiany klimatu, ale też czynnik ludzki. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w kraju zatrzymano niemal 200 osób podejrzewanych o zaprószenie ognia, w tym nastoletniego wolontariusza.

Australia od kilku miesięcy zmaga się z pożarami szalejącymi na południowym wschodzie kraju. Ogień strawił ponad 10 milionów hektarów buszu, zginęło 25 osób i ponad pół miliarda zwierząt. Tysiące rodzin straciło swoje domy. W wielu miejscach brakuje wody pitnej.

Tymczasem australijskie władze podają, że od początku pożarowego sezonu w pięciu stanach (Nowa Południowa Walia, Queensland, Tasmania, Wiktoria i Australia Południowa) aresztowano 183 osoby, spośród których 24 zostały oskarżone o celowe podpalenie. Grozi im nawet 25 lat więzienia. Kolejni odpowiedzą natomiast za rozpalenie ognia w miejscach objętych zakazem czy wywołanie pożaru poprzez pozostawienie niedopałka papierosa na ziemi. Wśród zatrzymanych około 40 osób to nieletni.

mid-epa08109255_2
fot. PAP/EPA/DAVID MARIUZ

Jednym z oskarżonych o wywołanie pożaru jest 19-letni wolontariusz. Chłopak miał doprowadzić do 7 pożarów w stanie Nowa Południowa Walia. Według świadków był w miejscu, w którym wybuchł ogień, a później wrócił z innym wolontariuszem, by go ugasić. 19-latek nie przyznał się do winy.

Australia płonie

Tegoroczna fala pożarów w Australii rozpoczęła się wyjątkowo wcześnie i przynosi tragiczne żniwo w skali niespotykanej w poprzednich latach. Na skutek pożarów tysiące osób musiało opuścić swoje domy, a część z nich chroniła się na plażach. W niektórych stanach, w tym w Nowej Południowej Walii, ogłoszono stan wyjątkowy, a władze przeprowadzają przymusową ewakuację ludności, w tym za pomocą należących do wojska okrętów i śmigłowców.

Temperatury w niektórych miejscach, w tym wzdłuż południowego wybrzeża Australii, przekraczały 40 stopni C. W wyniku pożarów zginęły również niezliczone ilości zwierząt. Na zagrożonych terenach przed supermarketami i stacjami benzynowymi ustawiają się długie kolejki, z półek znikają podstawowe produkty, takie jak chleb i mleko. Ponad 50 tys. ludzi jest pozbawionych prądu, w części miast nie ma dostępu do wody pitnej.

W gaszeniu ognia pomagają strażacy ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Nowej Zelandii. Pomoc specjalnych jednostek straży pożarnej zaproponował australijskim władzom także premier Mateusz Morawiecki. - Stu polskich strażaków w ciągu 48 godzin będzie gotowych wyruszyć do Australii, aby walczyć z gwałtownymi pożarami lasów, jeśli ze strony australijskiej padnie sygnał o takiej potrzebie - zapowiedział wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. Chęć pomocy zadeklarowały też m.in. Francja i Rumunia.

Zobacz także

RadioZET.pl/NSW Police Force/mercurynews.com/PAP