Zamknij

Azerbejdżan zaatakował Armenię, wiele ofiar. Szojgu chce "pilnych kroków"

13.09.2022 13:33

Azerbejdżan zaatakował armeńskie pozycje w nocy z 12 na 13 września. Według najnowszych informacji zginęło 49 armeńskich żołnierzy, ale nie jest to ostateczny bilans. Oba kraje obwiniają się wzajemnie o wywołanie eskalacji. Szef rosyjskiego MON Siergiej Szojgu po rozmowie ze swoim armeńskim odpowiednikiem zgodził się na podjęcie pilnych kroków w celu "ustabilizowania sytuacji" na granicy. Z kolei Turcja oskarża Armenię o prowokacje.

konflikt armenia azerbejdżan
fot. Rusian Defense Ministry Press Service /Associated Press /East News

- W tej chwili mamy 49 ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy. Niestety, nie jest to ostateczny bilans - przekazał premier Armenii Nikol Paszynian, przemawiając w parlamencie w Erywaniu. Dodał, że Azerbejdżan zaatakował armeńskie pozycje w nocy, a walki wciąż trwają.

W niektórych punktach na granicy armeńsko-azerskiej toczą się "bitwy", a wróg "wciąż próbuje czynić postępy", używając artylerii, moździerzy i dronów - napisano w opublikowanym rano komunikacie armeńskiego ministerstwa obrony. Dodano, że celem azerskich ataków, które rozpoczęły się "dużą prowokacją" sił tego kraju i bombardowaniami armeńskich pozycji, jest "infrastruktura cywilna i wojskowa".

Azerbejdżan zaatakował pozycję Armenii

Rząd w Baku ogłosił, że to Armenia rozpoczęła wymianę ognia. "Kilka pozycji, schronów i posterunków wojsk azerskich stało się celem intensywnych bombardowań prowadzonych przez jednostki armeńskie bronią różnego kalibru, w tym moździerzami" - przekazało ministerstwo obrony Azerbejdżanu.

"W rezultacie odnotowano ofiary i zniszczenia infrastruktury militarnej" - dodano bez podawania szczegółów. Oskarżono też siły armeńskie o przeprowadzanie prowokacji na granicy i rozstawianie min.

Rząd Armenii przekazał, że zwróci się o pomoc do Rosji, z którą ma pakt obronny, a także skupiającej się wokół Moskwy Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ - pisze agencja Reutera. Dodano, że Paszynian rozmawiał telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem. Zarówno Rosja, jak i USA wezwały Armenię i Azerbejdżan do zachowania powściągliwości.

Armenia prosi o pomoc Rosję

Zgodnie z traktatem tworzącym Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) atak na Armenię utożsamiany jest z atakiem na innych jego uczestników: Rosję, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan.

Celem "minimum" ma być wywarcie presji militarnej na Armenię, aby zgodziła się na wytyczenie korytarza transportowego Azerbejdżan-Nachiczewan przez swoje terytorium na warunkach strony azerskiej. "Jest to jednak scenariusz bardzo minimum" - uważa ekspert PISM Arkadiusz Legieć.

ZOBACZ TAKŻE: "Cztery myśliwce przeleciały nisko nad Warszawą". Mieszkańcy stolicy zaniepokojeni

Ministrowie obrony Armenii i Rosji, Suren Papikyan i Siergiej Szojgu, w czasie rozmowy telefonicznej zgodzili się na podjęcie kroków mających na celu ustabilizowanie sytuacji na granicy. "W czasie rozmowy Papikyan przedstawił Szojgu sytuację, będącą efektem prowadzonej na szeroką skalę agresji Azerbejdżanu przeciwko suwerennemu terytorium Armenii" - podaje w komunikacie Ministerstwo Obrony Armenii.

Z kolei szef MSZ Turcji - sojusznika Azerbejdżanu - zaapelował do Armenii o "zaprzestanie prowokacji" i "skupienie się na rozmowach pokojowych".

loader

RadioZET.pl/ Reuters/ Interfax/ PAP