Bezdomna trafiła na Wyspy. Miała pracować w sklepie, a zmuszono ją do ślubu z Pakistańczykiem

Redakcja
23.08.2018 11:42
Handel ludźmi
fot. Shutterstock

Bezdomna kobieta trafiła z Białegostoku do Wielkiej Brytanii z obietnicą pracy w handlu, a w rzeczywistości okazało się, że chodzi o ślub z Pakistańczykiem. Do kraju udało jej się wrócić dopiero po roku. Mężczyzna, który ją wysłał za granicę, odpowie za handel ludźmi.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, akt oskarżenia trafił do tamtejszego sądu okręgowego — poinformował w czwartek rzecznik tej prokuratury Łukasz Janyst.

Obietnica pracy w handlu

Oskarżonemu mężczyźnie zarzucono, że przez kilkanaście miesięcy w latach 2013-2014, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, dopuścił się handlu ludźmi. Oprócz jednego przypadku popełnienia takiego przestępstwa zarzucono mu też dwa kolejne usiłowania, wobec dwóch innych kobiet. Według śledczych w każdym przypadku wykorzystywano przede wszystkim ich trudne położenie związane z bezdomnością i brakiem środków do życia.

Jak podała prokuratura, kobiety były wyszukiwane w białostockich noclegowniach. Tak poznanej kobiecie Sławomir M. obiecał pracę w sklepie w Wielkiej Brytanii, pokrycie kosztów podróży i konkretne wynagrodzenie za trzy miesiące pracy. Gdy zgodziła się, kupił jej bilet autobusowy i w połowie listopada 2013 roku wysłał z Białegostoku za granicę.

Przymusowy ślub i gehenna

W Wielkiej Brytanii czekała na nią kobieta podająca się za siostrę Sławomira M.; miała ją odwieźć w miejsce zakwaterowania. Tam kobieta, która przyjechała z Białegostoku, została jednak przekazana obywatelowi Pakistanu i dopiero wówczas okazało się, że rzeczywistym celem wyjazdu był ślub z tym mężczyzną, co miało mu pomóc w legalizacji pobytu w Wielkiej Brytanii. Taki związek małżeński został zawarty w kwietniu 2014 roku w urzędzie stanu cywilnego w Londynie.

Zobacz także

Jak wynika z ustaleń śledztwa, wbrew obietnicom kobieta nie miała pracy, nie mogła opuszczać mieszkania pod nieobecność Pakistańczyka, z czasem zaczął on wymuszać na niej współżycie. — Pokrzywdzona nie mogła samodzielnie oddalić się z mieszkania, bowiem nie znała miasta, języka, nie dysponowała pieniędzmi, a na późniejszym etapie również dowodem tożsamości — poinformowała prokuratura.

Na powrót pozwolono kobiecie dopiero w grudniu 2014 roku. Musiała w tym celu wyrobić paszport tymczasowy. Pakistańczyk, z którym zawarła związek małżeński, kupił jej bilet do Polski i wręczył 600 funtów brytyjskich. W Polsce o sprawie od poszkodowanej dowiedziały się służby socjalne i zawiadomiły policję. W śledztwie zarzuty postawiono też Pakistańczykowi, ale ten wątek został wyłączony, bo cudzoziemiec jest poszukiwany.

Prokuratura stawia zarzuty

Sławomir M. odpowie też za dwa przypadki usiłowania handlu ludźmi. Według prokuratury latem 2013 roku, przedstawiając się jako wolontariusz, nakłaniał bezdomną kobietę do wyjazdu do Niemiec — miało chodzić o przekazanie innej osobie jej dowodu osobistego. Rok później kolejną kobietę poznaną w miejscu wydawania posiłków bezdomnym namawiał do wyjazdu na Wyspy Brytyjskie w celu zawarcia małżeństwa za pieniądze. Obie panie jednak odmówiły.

Zobacz także

Prokuratura przypomina, że z definicji kodeksowej handlem ludźmi jest werbowanie, transport, dostarczanie, przekazywanie, przechowywanie lub przyjmowanie osoby z zastosowaniem nie tylko przemocy, groźby czy uprowadzenia, ale także z zastosowaniem podstępu czy wprowadzenia w błąd, czy „wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania”, jak również nadużycia stosunku zależności, wykorzystania krytycznego położenia lub stanu bezradności.

— Upraszczając, to tym handlem ludźmi jest przedmiotowe traktowanie tych ludzi, nawet jeśli oni się na to z różnych względów godzą — dodał prok. Łukasz Janyst.

RadioZET.pl/PAP/MP