Bezdomny mężczyzna bohaterem zamachów w Manchesterze

Andreas Nicolaides
24.05.2017 10:47
Bezdomny boheaterem zamachów
fot. AP/EAST NEWS

Wielka Brytania wciąż nie może otrząsnąć się po ataku terrorystycznym, do którego doszło po koncercie Ariany Grande. Zginęły 22 osoby, a 59 zostało rannych. Tuż po wybuchu na pomoc ofiarom zamachu ruszył Stephen - bezdomny, który przez brytyjskie media okrzyknięty został bohaterem.

Kiedy doszło do zamachu, 35-letni Stephen Jones, bezdomny mężczyzna z Manchesteru, przebywał w okolicy Manchester Areny. Gdy usłyszał huk, on i jego kolega najpierw zaczęli uciekać, ale potem, kiedy Jones zdał sobie sprawę z tego, co się stało, postanowił wrócić. Z obiektu w pośpiechu wybiegali ludzie, krzycząc i płacząc.

- Najpierw usłyszałem huk. Pomyślałem, że to fajerwerki. Potem nastąpiła eksplozja. Poczułem siłę wiatru. Wszyscy zaczęli krzyczeć i biegać. Ja i mój kolega ruszyliśmy do ucieczki, ale kiedy zobaczyliśmy, co się stało, postanowiliśmy wrócić. Zobaczyliśmy, że wszystkie kobiety i dzieci wychodzą we krwi - powiedział Jones w rozmowie z CNN.

12

Mężczyźni zaczęli wycierać dzieci z krwi, a jednej kobiecie, która miała poranione nogi, próbowali zatrzymać krwawienie do czasu przybycia karetki.

- Tam były dzieci, mnóstwo dzieci całych we krwi. Gdybym im nie pomógł, to nie mógłbym dalej żyć, mając świadomość, że im nie pomogłem i pozostawiłem samym sobie (...). Jesteśmy ludźmi, mamy serce, nadal mamy instynkt pomagania ludziom, którzy tej pomocy potrzebują - powiedział Stephen.

Zachowanie bezdomnego natychmiast zostało dostrzeżone przez innych. W brytyjskich mediach Jones okrzyknięty został bohaterem. Jedna z kobiet założyła Stephenowi konto w serwisie charytatywnym, gdzie natychmiast zaczęły napływać datki. Oprócz tego, uwaga skoncentrowała się także na nasilającym się problemie bezdomności w Manchesterze. Nowo wybrany burmistrz miasta, Andy Burnham, zobowiązał się wesprzeć działania na rzecz osób bezdomnych. Sam Stephen uważa, że nie zrobił nic wyjątkowego - tylko to, co trzeba.

RadioZET.pl/CNN/TheGuardian/SA