Zamknij

Białoruś: Ponad 100 zatrzymanych po sobotniej manifestacji

27.09.2020 01:39
Uczestniczki sobotniego protestu na Białorusi i milicjant
fot. PAP

Nazwiska 124 osób zatrzymanych w sobotę podczas protestu kobiet w Mińsku udało się ustalić aktywistom Centrum Praw Człowieka Wiasna. Wypuszczono tylko trzy z sześciu zatrzymanych podczas marszu dziennikarek. Tymczasem grupa hakerów włamała się na stronę białoruskiej telewizji państwowej.

Funkcjonariusze struktur siłowych dokonywali zatrzymań praktycznie od chwili rozpoczęcia marszu kobiet, który odbył się w sobotę w stolicy.
Kobiety, które szły przez miasto z biało-czerwono-białymi flagami i kwiatami, ale także takie, które nie posiadały żadnych symboli, były zatrzymywane przez ludzi w nieoznakowanych uniformach i w kominiarkach.

Zatrzymane dziennikarki

Zatrzymano w sumie sześć dziennikarek – trzy spośród nich trafiły do aresztu lub na komisariat. Z ustaleń Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy wynika, że są to Maryja Hryc z Biełsatu i reporterka Alena Dounar, a także dziennikarka RBCh Media Anastasija Olszanska.

"Próba przed niedzielną inauguracją Swiatłany Cichanouskiej"

Sobotni marsz był, jak napisali autorzy wzywających do udziału w nim kanałów w Telegramie, „próbą przed niedzielną narodową inauguracją Swiatłany Cichanouskiej” na prezydenta Białorusi. W niedzielę ma się odbyć kolejny protest, podczas którego odbędzie się symboliczna inauguracja byłej kandydatki na prezydenta, którą wielu Białorusinów uważa za zwyciężczynię wyborów. Oficjalnie wygrał je Alaksandr Łukaszenka z wynikiem 80,1 proc. głosów.
Do punktowych zatrzymań w ciągu dnia dochodziło też w różnych częściach stolicy – podały media niezależne, powołując się m.in. na relacje swoich czytelników. Na liście Wiasny jest osiem osób zatrzymanych poza Mińskiem.

"Cyberpartyzanci" włamali się na stronę telewizji państwowej

Grupa hakerów popierających białoruski protest, która określa się jako "cyberpartyzanci", włamała się w sobotę na stronę telewizji państwowej. Podczas transmisji w internecie pojawiły się kadry z brutalnego rozpędzania protestów.
Wieczorne wiadomości na kanale Biełaruś 1 zostały przerwane i zamiast wywiadu ministra zdrowia w wersji internetowej telewizja zaczęła pokazywać kadry z rozpędzania protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów. Podobna sytuacja miała miejsce na stronie internetowej z transmisją telewizji ONT.
"Cyberpartyzanci" to anonimowa grupa hakerów, która wspiera białoruski protest. Dotychczas włamywali się oni m.in. na stronę białoruskiego MSW, gdzie opublikowali informację o poszukiwaniu listem gończym Alaksandra Łukaszenki.
Z informacji w mediach i sieciach społecznościowych wynika, że to ta grupa włamała się do bazy z danymi funkcjonariuszy struktur siłowych, a następnie przekazała je opozycyjnemu kanałowi Telegram Nexta.

Radiozet.p/PAP