Zamknij

MSW Białorusi potwierdza śmierć 25-latka. "Jego stan gwałtownie się pogorszył"

12.08.2020 22:55
Białoruś potwierdza śmierć 25-latka
fot. Viktor Tolochko/SPUTNIK Russia/East News

Władze Białorusi potwierdziły wieczorem śmierć 25-letniego Alaksandra Wichora. Milicjanci zaatakowali go, choć nie brał udziału w powyborczych protestach. Białoruskie MSW podało lakoniczny i zarazem kuriozalny komunikat. Wynika z niego, że stan 25-latka „gwałtownie się pogorszył” po zatrzymaniu w nielegalnej manifestacji.

Białoruś cierpi i krwawi – tysiące ludzi nie godzi się z wynikami wyborów prezydenckich podanych przez służby reżimu Alaksandra Łukaszenki. Służby zareagowały na protesty wzorem państw totalitarnych – brutalną pacyfikacją niepokornych obywateli.

Jedną z ofiar zamieszek okazał się 25-letni Alaksandr Wichora. O jego śmierci informowało wczoraj Radio Swaboda, powołując się na jego matkę. Przyznała, że syn nie brał udziału w protestach, a został zgarnięty prze milicję gdy jechał do dziewczyny.

Białoruś potwierdza śmierć 25-latka. "Stan gwałtownie się pogorszył"

25-latek został brutalnie pobity. Zmarł niedługo później w szpitalu w Homlu. Po kilkudziesięciu godzinach informację potwierdziły władze Białorusi. Dziś wieczorem podano, że 25-latek został zatrzymany podczas „nielegalnej manifestacji”, a potem stan jego zdrowia "gwałtownie się pogorszył".

Zobacz także

Matka Wichora mówiła, że jej syn miał problemy kardiologiczne. Prosił o pomoc będąc w kolejce do aresztu, w zamkniętym samochodzie. Trafił do szpitala psychiatrycznego, ale stwierdzono, że problem nie leży w psychice. Na ratunek było za późno – 25-latek zmarł.

Powiedzieli mi, że przywieźli go w stanie śmierci klinicznej

- dodała matka Wichora.

Zobacz także

Nie pozwolono jej zobaczyć ciała syna. Twierdzi, że został mocno pobity. Wichor jest drugą ofiarą śmiertelną brutalnych interwencji sił bezpieczeństwa w powyborczych protestach. Oficjalne szacunki mówią o zatrzymaniu od niedzieli ponad 6 tys. osób.

RadioZET.pl/PAP