Zamknij

Dziennikarki Biełsatu skazane na dwa lata kolonii karnej. Reakcja Andrzeja Dudy

18.02.2021 15:01
białoruskie dziennikarki
fot. AP/Associated Press/East News

Dziennikarki Biełsatu Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa zostały skazane przez sąd w Mińsku na dwa lata pozbawienia wolności za prowadzenie relacji online z protestu i "kierowanie demonstracją". Zdaniem sądu są winne organizowania działań naruszających porządek publiczny. Według organizacji praw człowieka proces miał charakter polityczny.

Dziennikarki zostały skazane na karę 2-letniego więzienia. Sąd uznał, że 24- i 28-latka "sterowały protestami", które relacjonowały. Sędzia Natalla Buhuk nakazała także konfiskatę sprzętu technicznego, którego kobiety używały w pracy, a także zniszczenie ich osobistych notatników. Telefony, laptopy i pendrive’y będą mogły zachować. 

Kary dwóch lat więzienia domagała się prokuratura. Według oskarżenia dziennikarki, pracując, organizowały działania poważnie naruszające porządek publiczny i uczestniczyły w nich. Oskarżenie twierdziło, że prowadząc relację online, kierowały demonstracją i doprowadziły do paraliżu komunikacji miejskiej. Swoje działania wykonywały, jak stwierdzono, przy użyciu „telefonów komórkowych, kamer wideo, statywu i kamizelek z napisem +PRASA+”. Argumentowano, że poprzez relację reporterki dążyły do zgromadzenia „aktywnych uczestników protestu” w celu „możliwego oporu wobec funkcjonariuszy”.

Białoruś. "Opisywały to, co dzieje się na ulicy". Dziennikarki skazane

Obrońcy dziennikarek argumentowali, że wykonywały one obowiązki dziennikarskie, nie przekraczając ich i korzystając przy tym ze swoich konstytucyjnych praw. Dziennikarki relacjonowały protest. Opisywały to, co dzieje się na ulicy – powiedział Radiu Swaboda adwokat Siarhiej Zikracki. Proces uznał za „absurdalny”. Według prawnika wszystkie postępowania, wszczęte w związku z udziałem w protestach, są „absolutnie niezgodne z prawem, ponieważ obywatele realizują swoje prawo do pokojowego protestu”.

To pierwszy na Białorusi proces i wyrok skazujący dla dziennikarzy w sprawie karnej związanej z protestami przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. Organizacje praw człowieka i broniące dziennikarzy uznały zatrzymanie, uwięzienie i proces Andrejewej i Czulcowej za motywowane politycznie. Zostały one uznane za więźniarki polityczne.

"W związku ze skazaniem dziennikarek Biełsat Prezydent RP Andrzej Duda polecił polskim dyplomatom w Mińsku przekazanie stronie białoruskiej jego stanowczego sprzeciwu wobec represji przeciwko wolności słowa i prawom obywatelskim, wezwania do ich zaprzestania i amnestii" - napisał w czwartek na Twitterze prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

"Smutny dzień dla Białorusi... Łukaszenka i jego świta jeszcze zapłacą za terror, który stosują" - napisała na Twitterze Janina Ochojska.

Prowadziły relację online z protestu

Reporterki zatrzymano 15 listopada, kiedy prowadziły relację online z mitingu upamiętniającego pobitego na śmierć Ramana Bandarenkę. Dziennikarki znajdowały się w jednym z mieszkań na 13 piętrze. Tego dnia demonstrację brutalnie rozpędzono, a symboliczny memoriał Bandarenki milicja zniszczyła. Od chwili zatrzymania obie kobiety stale były przetrzymywane w areszcie. Sędzia zdecydowała, że okres ten zostanie im zaliczony na poczet zasądzonej kary więzienia.

19 lutego ma się rozpocząć kolejny proces karny wobec dziennikarki. Kaciarynie Barysewicz, dziennikarce TUT.by zarzucono ujawnienie tajemnicy lekarskiej, gdy poinformowała, że w krwi Bandarenki nie było alkoholu (wbrew oświadczeniom władz, w tym Alaksandra Łukaszenki).

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Twitter