Zamknij

Łukaszenka rozmawiał z Putinem o "pomocy w zagwarantowaniu bezpieczeństwa"

15.08.2020 20:58
Aleksandr Łukaszenka
fot. Viktor Tolochko/Sputnik Russia/East News

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka poinformował w sobotę, że w trakcie rozmowy z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem ustalono, iż "przy pierwszej prośbie zostanie udzielona wszechstronna pomoc w zagwarantowaniu bezpieczeństwa" Białorusi. Aleksander Łukaszenka mówił o tym na naradzie w Centrum Zarządzania Strategicznego w ministerstwie obrony - podała państwowa białoruska agencja informacyjna BiełTA.

- Jeśli chodzi o wojskowy aspekt, to mamy z Federacją Rosyjską umowę w ramach Państwa Związkowego i ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym - PAP). Akurat te sprawy wchodzą w tę umowę. Dlatego dzisiaj z prezydentem Rosji miałem długą, wyczerpującą rozmowę o sytuacji - oznajmił szef białoruskiego państwa.

I z nim (Putinem) uzgodniliśmy: przy pierwszej naszej prośbie będzie udzielona wszechstronna pomoc w kwestii zagwarantowania bezpieczeństwa Republiki Białorusi

- oświadczył prezydent. Jak relacjonuje BiełTA, Łukaszenka podkreślił na naradzie, że niepokoi go sytuacja na terytorium Polski i Litwy. - Tam, jak wiadomo, odbywają się szkolenia natowskich wojsk. To jeszcze nie byłoby nic takiego, ale trwa eskalacja i rozbudowywanie zbrojnego komponentu na tych terytoriach - powiedział.

Zobacz także

- Oczywiście, nie możemy tego nie widzieć i spokojnie to obserwować - dodał. Łukaszenka zaznaczył, że podczas porannego spotkania z szefem sztabu generalnego zauważył, że wojskowych "także niepokoi ten problem". Prezydent wskazał, że temat ten był omawiany w minionym roku i "opracowano wtedy określony algorytm reagowania na podobne wydarzenia" - podała BiełTA.

Jeśli będzie działać gospodarka, po raz setny powtórzę: żadne polityczne spory i rozgrywki nam nie straszne. Rozumieją to też nasi przeciwnicy. Dlatego wzięli się za rozchwiewanie kolektywów pracowniczych. Jeszcze raz powtarzam - nikogo nie przekonujcie. Jeśli robotnik, który w zasadzie jest poza polityką, wyrywa się na plac coś demonstrować, to nie jest robotnikiem. Idą - to niech idą

- oświadczył Łukaszenka, którego wypowiedź cytuje agencja Interfax-Ukraina. Według niego w zakładach MAZ, MTZ (miński zakład produkcji traktorów), w BiełAZ-ie są "nadmierne liczby". - Niech idą. Ale w zakładach już po tym nie powinno być dla nich miejsca - wskazał. 

Łukaszenka ocenił, że prezydent i rząd "męczą się, by w tym ciężkim czasie mieli (w zakładach) choć jakąś jako tako normalną wypłatę. - Działają przedsiębiorstwa, udzielamy ogromnej pomocy tym przedsiębiorstwom. I co? Nóż w plecy? - podkreślił.

Zobacz także

W ostatnich dniach na Białorusi strajkowali pracownicy wielu państwowych zakładów. W piątek według informacji zebranych przez portal Naviny.by i inne media niezależne były to m.in. Mińskie Zakłady Elektrotechniczne, Biełkard w Grodnie, Grodno-Azot, Biełaruskalij w Salihorsku, MTZ, MMZ, Kieramin i wiele innych.

Protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich

Od niedzielnego wieczora na Białorusi trwają protesty związane z wynikami wyborów prezydenckich z 9 sierpnia. Według oficjalnych rezultatów, podanych przez Centralną Komisję Wyborczą, wybory wygrał urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka zdobywając 80,1 proc. głosów. Jego główna rywalka, opozycjonistka Swietłana Cichanouska, miała zdobyć zaledwie 10,1 proc. głosów.

Z wynikami nie zgadza się jednak ogromna część Białorusinów, którzy dają wyraz swojemu niezadowoleniu poprzez protesty i demonstracje, które są z kolei brutalnie pacyfikowane przez milicję i wojsko. Od niedzieli służby zatrzymały już ponad 7 tys. manifestantów. Zginęły także dwie osoby - Tarajkouski oraz 25-latek z Homla, który zmarł w szpitalu po tym, jak został zatrzymany i pobity przez mundurowych, gdy szedł do mieszkania swojej dziewczyny. 

RadioZET.pl/PAP