Zamknij

Marsz Wolności w Mińsku. Ponad 100 tys. ludzi na proteście

16.08.2020 17:40
Marsz Wolności w Mińsku
fot. PAP/EPA/YAUHEN YERCHAK

Białoruś.Ponad 100 tysięcy tysięcy ludzi zebrało się w niedzielę pod pomnikiem Miasta Bohatera w Mińsku. Protestują przeciwko sfałszowanym wyborom i domagają się zmiany władzy. "Marsz Wolności to największe zgromadzenie w historii Białorusi!" - pisze dziennikarz Franak Viacorka.

Białoruś wciąż ogarnięta jest protestami przeciwko sfałszowanym wyborom. Ponad 100 tysięcy ludzi zebrało się w niedzielę pod pomnikiem Miasta Bohatera w centrum Mińska. Uczestnicy marszu wolności domagają się uczciwych wyborów prezydenckich i zmiany władzy na Białorusi.

Tego już nie da się zatrzymać. Musi nastąpić zmiana

- powiedział Arsen, uczestnik marszu.

Zobacz także

Minęło siedem dni od wyborów prezydenckich na Białorusi, które według Centralnej Komisji Wyborczej wygrał Alaksandr Łukaszenka z wynikiem 80,1 proc. głosów.

Ludzie, którzy zebrali się pod pomnikiem Miasta Bohatera, są odmiennego zdania. "Odejdź, odejdź! Przegrałeś"– było słychać w niedzielę w promieniu kilku kilometrów. Podczas demonstracji panuje atmosfera święta, czemu sprzyja upalna pogoda. Uczestnicy protestu, który zapowiedziano jako marsz wolności, lecz w praktyce okazał się wiecem, trzymają historyczne biało-czerwono-białe flagi narodowe.

"Uszyłam sama, bo kupić już nie ma gdzie” – mówi Nina. "Wczoraj stałam w kolejce w CUM-ie (Centralnym Domu Towarowym) i kupiłam dosłownie ostatnie kawałki materiału. Wszyscy szyją flagi" – powiedziała.

Zrobione własnoręcznie flagi to dowód na to, co ludzi najbardziej boli i czemu się sprzeciwiają, a więc brutalności milicji. W ciągu pierwszych czterech dni protestów siły bezpieczeństwa zatrzymały blisko siedem tysięcy ludzi, z których wielu miało biało-czerwono-białe flagi. Z aresztów docierały mrożące krew w żyłach opowieści o biciu i sadystycznym znęcaniu się nad zatrzymanymi. Obrońcy praw człowieka próbują obecnie udokumentować te przestępstwa.

Zobacz także

"Przemoc to nie jest wasza praca. Przemoc to jest kryminał" – głosił jeden z plakatów, którego treść była skierowana do milicjantów. "U nas torturują ludzi", "Akrescyna (areszt) to Oświęcim" – można było przeczytać na innych plakatach. Apelowano też o wolne wybory, uwolnienie więźniów politycznych i ludzi zatrzymanych w czasie protestów.

"No Babariko, no party" – to napis, który trzymał Jahor, barman z centrum stolicy. Jego zdaniem Wiktar Babaryka - niezarejestrowany kandydat w wyborach prezydenckich, którego popierał - siedzi w areszcie pod sfingowanymi zarzutami. "Jestem człowiekiem kultury i wiem, ile dla wspierania naszej kultury zrobił ten człowiek" – mówi Jahor.

Na pytanie czy wierzy w sens protestu bez lidera, zwłaszcza w sytuacji, gdy kilka kilometrów dalej na mityngu Alaksandr Łukaszenka zapowiada, że "nie odda kraju", odpowiada: "Wierzę w możliwość pokojowej zmiany. Jest nas zbyt dużo, by nas ignorować".

Zobacz także

W pewnej odległości stali żołnierze wojsk powietrznodesantowych (WDW), którzy od dwóch dni uczestniczą w protestach. Mają transparent "WDW z narodem" i sztandar WDW.

"Jesteśmy tu w cywilu jako prywatne osoby, ale chcemy, żeby ludzie widzieli, że w strukturach siłowych są ludzie, którzy widzą i rozumieją, co się dzieje. W armii też są ludzie, którzy chcą zmian" – mówi Siarhiej Kiedyszka, sierżant. "Mówię w swoim imieniu. Było mi wstyd, gdy widziałem, co OMON robi na ulicach z naszymi ludźmi. Dzisiaj się już nie wstydzę, bo zebraliśmy się z innymi, którzy byli w wojsku i jesteśmy tutaj i pokazujemy, że jesteśmy ze społeczeństwem" – dodał.

Jak informują białoruscy dziennikarze, zgromadzenie to stanowi przełom w historii kraju."Jesteśmy siłą!" - napisał niezależny białoruski bloger Nexta na Twitterze, udostępniając nagranie spod pomnika Miasta Bohatera.

Spod pomnika Miasta Bohatera, który znajduje się na wzniesieniu, widać było ludzkie morze w promieniu kilku kilometrów. Liczbę uczestników demonstracji powszechnie szacowano na ponad 100 tysięcy. Według portalu TUT.by jest nawet 200 tys. ludzi i ciągle przychodzą nowi. Choć jest to największe zgromadzenie w historii niepodległej Białorusi, to jego uczestnicy nie weszli na jezdnię. Przejezdne są wszystkie ulice wokół skrzyżowania, gdzie gromadzą się ludzie.

Białoruś. Swiatłana Cichanouska ogłosi się prezydentem kraju

Swiatłana Cichanouska, opozycyjna kandydatka i główna rywalka Aleksandra Łukaszenki w wyborach na Białorusi w specjalnym oświadczeniu ma ogłosić swoje zwycięstwo w wyborach prezydenckich 9 sierpnia. Informację w rozmowie z ''Rzeczpospolitą'' potwierdziła Anna Krasulina, przedstawicielka sztabu Swiatłany Cichanouskiej.

Oczekujemy, że Zachód zaakceptuje wybór narodu Białorusi i uzna zwycięstwo Cichanouskiej

– powiedziała Krasulina. 

Zobacz także

Według oficjalnych całościowych wyników, wybory prezydenckie na Białorusi wygrał Aleksandr Łukaszenka z wynikiem 80,1 proc. głosów. Swiatłana Cichanouska zdobyła 10,1 proc. głosów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Rzeczpospolita