Zamknij

Mińsk. Milicja pacyfikuje kolejne protesty. "Wyciągają ludzi z tłumu, biją ich"

10.08.2020 20:55
Mińsk
fot. PAP/EPA/MARINA SEREBRYAKOVA (zdjęcie z niedzielnych protestów)

Protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich. W Mińsku w poniedziałek wieczorem trwają kolejne demonstracje. Milicja zatrzymuje ludzi w rejonie hotelu Jubilejnaja. Doszło tam do starcia pomiędzy demonstrującymi i milicją - podało niezależne radio Swaboda. Rosyjska agencja TASS szacuje natomiast liczbę zatrzymanych na około 30. Z kolei białoruskie KGB poinformowano, że udaremniło zamach na Swietłanę Cichanouską, opozycyjną kandydatkę w wyborach prezydenckich. 

Protesty i zatrzymania trwają drugi dzień, po niedzielnych wyborach prezydenckich, w których - według oficjalnych wyników - wygrał prezydent Alaksandr Łukaszenka. Według wstępnych wyników Łukaszenka zdobył 80,23 proc. głosów. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska otrzymała 10,09 proc. Niezależni obserwatorzy twierdzą, że w czasie wyborów dochodziło do licznych nieprawidłowości, a frekwencja w lokalach wyborczych była zawyżana.

Zobacz także

W niedzielę wieczorem na ulicach Mińska doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa. Według centrum obrony praw człowieka Wiasna w wyniku tych starć zginęła co najmniej jedna osoba, a trzy zostały poważnie ranne. MSW Białorusi zdementowało informację o śmierci jednego z uczestników protestów. W poniedziałek demonstracje są kontynuowane. 

Mińsk. Kolejne demonstracje po wyborach

- Milicjanci wyciągają ludzi z tłumu i biją ich - relacjonuje agencja Reutera, oceniając liczbę zatrzymanych na ponad 30. O starciu pomiędzy demonstrantami i funkcjonariuszami koło hotelu Jubilejnaja poinformowali świadkowie. W miejscu tym zgromadziło się około 100 ludzi. Informację tę potwierdza nasz reporter Piotr Drabik, który przebywa obecnie na Białorusi:

Przy obelisku Mińsk-Miasto Bohater, gdzie w poniedziałek wieczorem miały się odbyć protesty zwoływane przez internet, ludzi jest niewiele. W centrum Mińska widać wiele oddziałów sił specjalnych milicji - OMON-u i pojazdów milicyjnych.

Na prospekcie Maszerawa milicja drogowa zatrzymuje auta, których kierowcy trąbią klaksonami. Poprzedniego wieczora w ten sposób kierowcy wyrażali poparcie dla demonstrujących. W innych punktach Mińska trąbiące auta nie są jednak zatrzymywane, a kierowcy niekiedy pokazują z okien aut symboliczne białe przedmioty, np. opaski.

Z uwagi na zakłócanie przez białoruskie władze sygnałów łącza internetowego, kontakt z naszym reporterem jest utrudniony. Piotr Drabik zdążył nam jednak przekazać, że wokół Pałacu Sportu w Mińsku zebrało się kilka tysięcy ludzi, a policja z tarczami zaczęła napierać i rozganiać tłum. Ludzie próbowali budować prowizoryczne barykady, ale nic z tego nie wyszło

Białoruskie KGB: udaremniliśmy zamach na Cichanouską

Przewodniczący białoruskiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) Waler Wakulczyk oświadczył zaś w poniedziałek, że służby te zapobiegły zamachowi na kandydatkę w wyborach prezydenckich Swiatłanę Cichanouską, główną rywalkę prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Dodał, że ze sztabu Cichanouskiej służby otrzymały informację o obawach o życie kandydatki.

Wcześniej wydział MSW ds. walki z ekstremizmem również przechwycił informację, iż potrzebna jest "ofiara sakralna". Człowiek, który ją wysłał został już zidentyfikowany i zostanie w najbliższym czasie zatrzymany

- powiedział szef KGB. Zapewnił równocześnie, że na polecenie Łukaszenki wysłano 120 osób, by ochraniały sztab Cichanouskiej. Z kolei sztab Cichanouskiej zapewnił, że nie zwracał się o ochronę podczas niedzielnych protestów.

Zobacz także

Wcześniej w poniedziałek Łukaszenka wspomniał, iż sztab kandydatki musiał zostać objęty ochroną, bowiem - jak oświadczył - "gdyby jednej z nich lub jeszcze komuś, nie daj Bóg, odcięto głowę, to musielibyśmy to z siebie zmywać latami". Na ten moment nie wiadomo, gdzie aktualnie przebywa Cichanouska.

RadioZET.pl/PAP/Twitter