Zamknij

Białoruś. Manifestacja w Mińsku. Tysiące oddały cześć ofierze starć z milicją

15.08.2020 17:43
Mińsk
fot. PAP/EPA

Protesty na Białorusi. „Nie wybaczymy!” – skandowali uczestnicy protestu na ulicy Prytyckaha przy stacji Puszkińska w Mińsku, gdzie w poniedziałek w czasie demonstracji zginął jeden z jej uczestników. W sobotę odbył się pogrzeb mężczyzny oraz manifestacja z udziałem tysięcy Białorusinów. 

Protesty na Białorusi. "Nie wybaczymy!", "Odejdź!", "Strajk!" – krzyczeli ludzie, których na skrzyżowaniu ulic Prytycjkaha i Prospektu Puszkina były tysiące. Ludzie stali wzdłuż wszystkich ulic odchodzących od skrzyżowania i na górce przy hotelu Orbita.Na miejscu symbolicznie upamiętniającym śmierć demonstranta – Alaksandra Tarajkouskiego - leży już góra kwiatów. Kwiaty są zresztą wszędzie – ludzie trzymają je w rękach, układają na krawężniku wzdłuż ulicy.

Mińsk. Demonstracja po śmierci ofiary starć z milicją

W tłumie był cały białoruski przekrój społeczny, nie tylko młodzież, którą "ktoś oszukał i ogłupił" jak sugeruje Alaksandr Łukaszenka. To rodziny z małymi dziećmi, emeryci, hipsterzy i nawet desantnik (żołnierz wojsk powietrzno-desantowych) w berecie i słynnej podkoszulce w biało-niebieskie paski. Takie obrazki można było zobaczyć na mityngach Swiatłany Cichanouskiej, zanim władze je zablokowały.

Ulica Prytyckaha stała, zresztą to nic nowego – w ostatnich dniach przejechanie tą ulicą jest dużym wyzwaniem. Ludzie wyglądali jednak, jakby się nigdzie nie spieszyli – wystawiali z okien ręce z palcami ułożonymi w kształt litery V, kierowcy aut trąbili. 

Zobacz także

Od czasu do czasu ktoś przywoził butelki z wodą, którą potem inni rozdawali w tłumie. W przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem jest kilka kwiaciarni, ale wszystkie sprzedawczynie rozkładały ręce: „Czekamy na dowiezienie kwiatów. Dzisiaj to już trzecie”.

Protesty na Białorusi. Walki z milicją i opór wobec Łukaszenki

Alaksandr Tarajkouski zginął podczas rozpędzania przez OMON protestu na Puszkińskiej w poniedziałek. Według MSW, w jego rękach wybuchł „nieustalony ładunek wybuchowy”. Rodzina mężczyzny poprosiła mieszkańców Mińska, by nie przychodzili na pożegnanie, a pozwolili jej przeżyć je prywatnie. Ludzie zgromadzili się więc na Puszkińskiej.

Zobacz także

Od niedzielnego wieczora na Białorusi trwają protesty związane z wynikami wyborów prezydenckich z 9 sierpnia. Według oficjalnych rezultatów, podanych przez Centralną Komisję Wyborczą, wybory wygrał urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka zdobywając 80,1 proc. głosów. Jego główna rywalka, opozycjonistka Swietłana Cichanouska, miała zdobyć zaledwie 10,1 proc. głosów.

Zobacz także

Z wynikami nie zgadza się jednak ogromna część Białorusinów, którzy dają wyraz swojemu niezadowoleniu poprzez protesty i demonstracje, które są z kolei brutalnie pacyfikowane przez milicję i wojsko. Od niedzieli służby zatrzymały już ponad 7 tys. manifestantów. Zginęły także dwie osoby - Tarajkouski oraz 25-latek z Homla, który zmarł w szpitalu po tym, jak został zatrzymany i pobity przez mundurowych, gdy szedł do mieszkania swojej dziewczyny. 

RadioZET.pl/PAP/Twitter