Zamknij

Mińsk. Starcia demonstrantów z milicją. Dziennikarka ranna w nogę

10.08.2020 21:47
Mińsk
fot. PAP/EPA

Po wyborach na Białorusi. Coraz bardziej napięta sytuacja w Mińsku. Podobnie jak w niedzielę, w poniedziałek także doszło do starć demonstrantów z milicją, która brutalnie pacyfikuje protesty. Mundurowi otworzyli m.in. ogień do dziennikarzy. Jedna z reporterek została ranna w nogę. 

Protesty na Białorusi. Sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów jest coraz bardziej napięta od niedzielnego wieczora. od kiedy ogłoszono wstępne wyniki wyborów prezydenckich. Według danych Centralnej Komisji Wyborczej urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka zdobył 80,23 proc. głosów. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska otrzymała 10,09 proc. Niezależni obserwatorzy twierdzą, że w czasie wyborów dochodziło do licznych nieprawidłowości, a frekwencja w lokalach wyborczych była zawyżana.

Zobacz także

W niedzielę wieczorem na ulicach Mińska doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa. Według centrum obrony praw człowieka Wiasna w wyniku tych starć zginęła co najmniej jedna osoba, a trzy zostały poważnie ranne. MSW Białorusi zdementowało informację o śmierci jednego z uczestników protestów.

Zobacz także

W poniedziałek demonstracje są kontynuowane. Milicja zaczęła zatrzymywać ludzi w rejonie hotelu Jubilejnaja. Doszło tam do starcia pomiędzy demonstrującymi i milicją - podało niezależne radio Swaboda. Rosyjska agencja TASS szacuje liczbę zatrzymanych na około 30. W centrum Mińska widać wiele oddziałów sił specjalnych milicji - OMON-u i pojazdów milicyjnych.

Mińsk. Protesty i walki z milicją. Ranna dziennikarka

Z kolei, jak podają niezależne media białoruskie, milicja użyła gumowych kul i granatów hukowych. Na ulicy Kalwaryjskiej w centrum Mińska doszło do starć uczestników protestu z żołnierzami wojsk wewnętrznych z formacji Ałmaz. Milicja otworzyła ogień do dziennikarzy, relacjonujących wydarzenia w stolicy Białorusi:

Strzelającymi byli ludzie w strojach koloru khaki - podała gazeta "Nasza Niwa", której dziennikarka, Natalia Lubniewskaja została ranna w nogę. W rejonie tej samej ulicy milicja użyła granatów hukowych przeciwko protestującym - relacjonuje portal Tut.by.

W sieci pojawiły się już nagrania z incydentu, w którym reporterka odniosła obrażenia. Jak informuje Gazeta.pl, powołując się doniesienia Biełsatu (który z kolei cytuje redaktora naczelnego "Naszej Niwu"), "dziennikarka, która została ranna w czasie protestu nie czuje nogi. Jest wieziona do szpitala": 

Jak podaje dziennikarz i aktywista Franek Viacorka, niektórzy protestujący walczą z milicją, rzucając się na funkcjonariuszy z gołymi rękami:

Na prospekcie Maszerawa milicja drogowa zatrzymuje auta, których kierowcy trąbią klaksonami. Poprzedniego wieczora w ten sposób kierowcy wyrażali poparcie dla demonstrujących. W innych punktach Mińska trąbiące auta nie są jednak zatrzymywane, a kierowcy niekiedy pokazują z okien aut symboliczne białe przedmioty, np. opaski.

Zobacz także

Z uwagi na zakłócanie przez białoruskie władze sygnałów łącza internetowego, kontakt z naszym reporterem jest utrudniony. Piotr Drabik zdążył nam jednak przekazać, że wokół Pałacu Sportu w Mińsku zebrało się kilka tysięcy ludzi, a policja z tarczami zaczęła napierać i rozganiać tłum. Ludzie próbowali budować prowizoryczne barykady, ale nic z tego nie wyszło.

Niezależny portal NEXTA publikuje z kolei nagrania zarówno z Mińska, jak i z innych białoruskich miast, w których ludzie tłumnie, jak nigdy dotąd, wyszli na ulice:

RadioZET.pl/Twitter/Facebook/Gazeta.pl/PAP