Zamknij

Niepokojące informacje z Białorusi. Łukaszenka zagroził wyrzuceniem mediów

23.07.2020 19:11
Lukaszenka i Putin
fot. East News

Białoruś. Prezydent, Aleksandr Łukaszenko zagroził wyrzuceniem z kraju zagranicznych mediów, które "wzywają do majdanu". Według Łukaszenki zachodnie media wzywają do masowego nieposłuszeństwa.

Według prezydenta Białorusi takie zagraniczne media jak Radio Swaboda, czy BBC są nie tylko tendencyjne, ale także wzywają do nieposłuszeństwa. Łukaszenka zagroził ich wyrzuceniem. „Wydalcie ich, jeśli nie przestrzegają przepisów i wzywają ludzi na majdany” – zapowiedział w czwartek Łukaszenka.

Prezydent Białorusi zagroził wyrzuceniem mediów

Aleksandr Łukaszenka wskazał konkretny przykład „Komsomolskiej Prawdy na Białorusi” - prezydent miał na myśli regionalną edycję rosyjskiej gazety. Według niego tendencyjnie relacjonuje sytuację na Białorusi i inspiruje się krytyką Łukaszenki ze strony swojego naczelnego z Moskwy - Władimira Sungorkina.

Zobacz także

Minister spraw wewnętrznych Uładzimir Karajeu w czerwcu oskarżył Radio Swaboda, białoruską redakcję Radia Wolna Europa/Radia Swoboda (RFE/RL) o udział w organizacji białoruskich akcji protestu poprzez swoje relacje w internecie na żywo. W czasie relacjonowania protestów dziennikarze Swabody oraz innych niezależnych mediów byli zatrzymywani, a następnie wypuszczani. Według władz, relacje na żywo zachęcały obywateli Białorusi do wyjścia na ulice na akcje, które miały charakter pokojowego protestu. Według białoruskiej władzy były one nielegalne, bo nie zostały wydane zgody na ich przeprowadzenie.

Zobacz także

Władze za nielegalne uznały również akcje w czasie dozwolonych pikiet wyborczych, gdyż uznały, że przekształciły sie one w mitingi.

Co to jest, zniewaga za zniewagą. To nic, że mnie tam oblali pomyjami wzdłuż i wszerz, ale rzucać się na bogu ducha winnych przewodniczących komisji wyborczych. Przecież oni mają rodziny, dzieci

– powiedział Łukaszenka.

Zobacz także

Prezydent zaapelował do urzędników, by nie czekali na „komendę prezydenta”, a wykonywali swoje obowiązki i reagowali na takie sytuacje. Według władz Białorusi akcje protestu w czasie kampanii wyborczej to element zorganizowanych działań na rzecz zdestabilizowania sytuacji w kraju. Według szefowej Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna organizatorami tych akcji były sztaby wyborcze Wiktara Babaryki i Walera Capkały, opozycyjnych pretendentów do udziału w wyborach, których kandydatury nie zostały zarejestrowane przez CKW.

RadioZET.pl/PAP