Zamknij

Chciał się zaszczepić, ale odczuwał lęk przed wyjściem z domu. Zmarł na COVID-19

27.07.2021 19:56
Brendon Jones
fot. Gofundme

33-letni Brandon Jones z Manchesteru chciał zaszczepić się na COVID-19, ale cierpiał na agorafobię. – Ciężko mu było wyjść z domu. On jednak chciał przyjąć zastrzyk i uważał, że szczepionka zadziała – wytłumaczyła w rozmowie z Daily Mail jego matka, dodając, że był samotnikiem i ciężko znosił przebywanie w zatłoczonych miejscach. Mężczyzna zaraził się koronawirusem od rodziny i zmarł w szpitalu na początku lipca.

Brendon Jones zmarł na COVID-19 na początku lipca po około dziewięciodniowej walce z chorobą na oddziale szpitala North Manchester General Hospital w Crumpsall. Jak donosi Daily Mail mężczyzna nie był zaszczepiony, ale "chciał przyjąć zastrzyk tak szybko, jak to możliwe". Angielska służba zdrowia uruchomiła szczepienia dla 33 latków już 22 maja. Niestety, Brendon Jones cierpiał na agorafobię, bał się tłumów i zatłoczonych miejsc, dlatego nie zdobył się na wyjście do punktu szczepień.

Brendon Jones chciał się zaszczepić, ale cierpiał na agorafobię. Zmarł na COVID-19

33-latek mieszkał z matką Hayley i ojcem Kevinem. Lubił z nimi spędzać czas, dlatego dobrze się czuł w czasie lockdownu, mogąc dłużej cieszyć się towarzystwem rodziców. Brendon lubił też gry wideo, był znany i lubiany w społeczności gamerów.

W ostatnim tygodniu czerwca sześć osób z jego rodziny zaraziło się koronawirusem. Matka i ojciec 33-latka byli zaszczepieni i przechorowali COVID-19 łagodnie. Odczuwali ból głowy, utracili też smak i węch. Natomiast ich syn znosił zakażenie dużo gorzej. Stan 33-latka szybko się pogarszał.

Matka Brendona Jonesa powiedziała Daily Mail, że męczył go silny kaszel. – W niedzielę zaczął wymiotować, dostał biegunki. Odczuwał też silny ból. Taki stan utrzymywał się przez kilka dni. Nic też nie jadł – mówiła. Siódmego dnia zaniepokojona złym stanem syna, zadzwoniła na pogotowie. – Bardzo się o niego martwiłam. Nie był już nawet w stanie sam wejść na górę. Powiedzieli, że wysyłają karetkę. Po chwili oddzwonili i poprosili syna do telefonu. Powiedziałam im, że nie jest w stanie nawet złożyć zdania. Porozmawiali jednak Brendonem i zdecydowali, że ambulans nie jest konieczny. Mówili, że syn po prostu odczuwa symptomy choroby – wyjaśniła matka Brendona Jonesa. Mężczyźnie przepisano leki, jednak jego stan nadal się pogarszał.

Byłam naprawdę zaniepokojona. Odpływał, tracił przytomność i pytał, co się z nim dzieje. Mówił «nie dam rady mamo, czuję, że zaciska mi się gardło». W piątek znów zadzwoniłam po karetkę i zabrano go do szpitala North Manchester General Hospital.

Hayley, matka Brendona.

W sobotę rano został przeniesiony na oddział intensywnej terapii. – W niedzielę powiedzieli, że jego poziom tlenu musi być wyższy. Był na morfinie i wysłał mi dwie wiadomości na WhatsApp, że czuje się trochę lepiej. Ale w poniedziałek nie było żadnej poprawy, a lekarze podłączyli go do respiratora. I już. Po piątej rano dostaliśmy telefon z informacją, że musimy przyjechać do szpitala, żeby się pożegnać – powiedziała. Brendon Jones zmarł we wtorek 13 lipca.

"COVID-19 to choroba osób w każdym wieku"

Kobieta ma nadzieję, że tragiczna śmierć jej syna uświadomi ludziom, że COVID-19 to choroba, która może dotknąć osoby w każdym wieku. Wyraziła też żal, że nie udało się go zaszczepić. – Od 18 lat miał zdiagnozowaną agorafobię. Nie poszedł się zaszczepić, bo ciężko mu było wyjść z domu. On jednak chciał przyjąć zastrzyk i uważał, że szczepionka zadziała – wytłumaczyła matka i dodała, że był samotnikiem i ciężko znosił przebywanie w tłumie.

Brendon Jones cierpiał na agorafobię z powodu traumy, którą przeżył w dzieciństwie. Brał udział w terapii, aby poradzić sobie z lękiem. 

– Ludzie mówili, że był łagodnym olbrzymem. Ci, którzy go znali, wiedzieli, że ma dziwaczne poczucie humoru. Był bardzo nieśmiały, ale w rodzinnym gronie potrafił bawić towarzystwo swoich suchym poczuciem humoru. Kochał przyrodę, zwierzęta i kosmos. Był kopalnią wiedzy - po prostu interesował się światem. Chciał wiedzieć wszystko o wszystkim. Uwielbiał też swoje siostrzenice i siostrzeńców. Sprawiał, że głośno się śmiali – wspominała jego matka. Wyraziła też nadzieję, że angielska służba zdrowia zapewni łatwiejszy dostęp do szczepionek osobom, które mają problem z wyjściem z domu.

Pogrzeb Brendona Jonesa odbędzie się w czwartek tylko z udziałem rodziny. Jego bliscy próbują zebrać 1000 funtów na pokrycie kosztów.

RadioZET.pl/DailyMail/oprac. AK