Zamknij

Znana blogerka zginęła podczas transmisji na żywo. Podpalił ją były mąż

15.10.2021 16:30
podpalił żonę podczas transmisji na żywo
fot. Douyin/ Lamu

Tang Lu został skazany na karę śmierci za brutalne zabójstwo swojej byłej żony, popularnej chińskiej blogerki Lamu. Tang oblał kobietę benzyną i podpalił w czasie, gdy prowadziła transmisję na żywo w mediach społecznościowych.

Chiny. Tang Lu został skazany na karę śmierci za brutalne zabójstwo swojej byłej żony. Sprawa zabójstwa dokonanego we wrześniu 2020 roku wywołała falę oburzenia w chińskim społeczeństwie i odnowiła debatę na temat przemocy wobec kobiet – podkreśla portal BBC, który opisuje w piątek wyrok śmierci dla męża blogerki.

Sąd w prefekturze autonomicznej Aba w prowincji Syczuan na południowym zachodzie Chin ocenił, że zbrodnia Tanga była „skrajnie okrutna” i miała „skrajnie zły wpływ społeczny”.

Chiny. Spalił byłą żonę podczas transmisji na żywo

Kanał 30-letniej Lamu obserwowały w sieci Douyin (chińska wersja TikToka) setki tysięcy użytkowników. Należąca do tybetańskiej mniejszości etnicznej kobieta miała dwoje dzieci, a w wystąpieniach internetowych pokazywała życie na wsi. Internauci chwalili ją m.in. za naturalny styl i nieużywanie makijażu.

Lamu rozwiodła się z Tangiem w czerwcu 2020 roku, około trzy miesiące przed zabójstwem. Według sądu mężczyzna już wcześniej używał przeciwko niej przemocy. W wyniku podpalenia Lamu doznała poparzeń 90 proc. powierzchni ciała i po dwóch tygodniach zmarła.

Po śmierci blogerki tysiące jej fanów napisały komentarze na jej kanale na Douyin, a miliony użytkowników sieci Weibo (odpowiednik Twittera) domagały się surowej kary dla zabójcy, używając przy tym hashtagów, które zostały wkrótce ocenzurowane – przypomina BBC.

Według badań Ogólnochińskiej Federacji Kobiet z 2013 roku problem przemocy domowej dotyczy mniej więcej jednej czwartej spośród 270 mln chińskich rodzin. W 2018 roku media podawały, że średnio co 7,4 sekundy jakaś kobieta w kraju jest bita, a dopiero średnio po 35 aktach przemocy kobiety zgłaszają to na policję.

RadioZET.pl/ Andrzej Borowiak (PAP)