Zamknij

Rodzice tragicznie zmarłego Polaka pożegnali syna. Prochy trafiły do morza

02.01.2020 20:08
Urna
fot. Shutterstock

Rodzice 19-letniego Polaka, który kilka miesięcy temu zginął w wypadku samochodowym, odzyskali pudełko z jego prochami, skradzione na Cyprze. Prochy rozsypali z łodzi w odległości dwóch mil morskich od rybackiego portu w Zygi w pierwszy dzień Nowego Roku.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Pojemnik z prochami Polaka został skradziony z samochodu wynajętego przez rodzinę Bednarzy w piątek 28 grudnia. Zostało odnalezione w niedzielę wieczorem, porzucone przy zjeździe z jednej z cypryjskich autostrad, po tym jak w odpowiedzi na apele rodziny w mediach cypryjskich jeden ze złodziei skontaktował się z matką, gdy ta była już w powrotnej drodze do południowej Szwecji. Kinga Bednarz wraz z mężem Bartłomiejem natychmiast wrócili na Cypr.

W związku z przestępstwem aresztowano trzy osoby - 33-letniego mężczyznę i 35-letnią kobietę bezpośrednio zaangażowanych w kradzież pudełka z samochodu oraz 44-letni mężczyzna, który im pomagał.

Zobacz także

Cypr. Prochy Polaka rozsypane do morza 

Oddział policji w Limassol pomógł rodzinie Bednarzy zorganizować łódź rybacką, z której wrzucono do morza prochy ich syna. Asystował też rodzinie przy wynajęciu samochodu, a nawet znalezieniu tymczasowego mieszkania, która została zaoferowana przez właściciela jednej z lokalnych restauracji.

Początkowo mieliśmy zamiar zabrać Dennisa z powrotem do Szwecji, ale Cypryjczycy okazali nam tak wiele serca, że poczuliśmy, że powinien zostać tutaj

powiedziała matka zmarłego Kinga Bednarz, mieszkająca w Szwecji na stałe.

Od naszego powrotu na wyspę we wtorek (31 grudnia - red.) wszyscy odgadują w pół słowa nasze życzenia. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że otrzymamy tyle ciepła i współczucia. Dzisiaj miejscowa społeczność zaproponowała nam wzniesienie na jednym ze skwerów (w pobliżu miejsca, gdzie odnaleziono pudełko z jego prochami - red.) małego pomnika upamiętniającego Dennisa. Chcą, żebyśmy mieli tutaj miejsce, do którego będziemy mogli powracać

dodała Kinga Bednarz

Dennis Bednarz stracił życie w wypadku samochodowym w Szwecji kilka miesięcy temu. Jego pogrążeni w żałobie rodzice, rodzeństwo i dziadkowie chłopaka przyjechali na Cypr, aby uciec od świątecznej atmosfery panującej w Szwecji w okresie Bożego Narodzenia, gdzie mieszkają. Jak tłumaczyła Kinga Bednarz, zabrali ze sobą prochy Dennisa, „ponieważ zawsze wszędzie jeździł z nami”.

Prawo cypryjskie pozwala na wrzucenie prochów do morza, pod warunkiem, że ceremonia odbędzie się w odległości dwóch mil morskich od brzegu, a urna będzie wykonana z wodorozpuszczalnego materiału, który nie zanieczyści środowiska.

RadioZET.pl/PAP