Nawet 300 tys. Czechów protestowało przeciwko premierowi. "Dymisja!"

16.11.2019 19:13
Czechy. Ogromna demonstracja przeciwko premierowi Andriejowi Babiszowi w Pradze
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

"Wstyd" i "nie oddamy demokracji" - to tylko niektóre hasła, które wznosili uczestnicy sobotniej demonstracji w Pradze. Kilkaset tysięcy osób domagało się odwołania premiera Andrieja Babisza, obwiniając go o nadużycia władzy. Podobnie jak trzydzieści lat temu, Czesi znów wyszli na ulicę. Czy czeka nas kolejna Aksamitna Rewolucja?

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Protest, który według różnych źródeł zgromadził od 200 do 300 tys. ludzi w praskim Parku Letna, to kolejne poważane ostrzeżenie społeczeństwa dla szefa rządu. Czym sobie na to zasłużył?

Były agent bezpieki - premierem

Andriej Babisz o jeden z najbogatszych Czechów, lider populistycznej partii ANO i od prawie dwóch lat premier. Przeciwnicy przypominają mu jego komunistyczną przeszłość tajnego współpracownika StB (czeski odpowiednik SB) oraz zarzuty o defraudację finansowe na dotacjach unijnych dla założonej przez niego firmy Agrofert.

Zobacz także

- Babisz używa swoich biznesów i mediów do wywierania wpływu na społeczeństwo. W jego ręku jest za dużo władzy, co zagraża demokracji – podkreślił Benjamin Roll, jeden z liderów ruchu Milion Chwil dla Demokracji. To młodzi ludzie, którzy od kilku miesięcy mobilizują Czechów do sprzeciwienia się politycznemu marazmowi i rosnącym wpływem populistów.

Bierność wymiaru wymiaru sprawiedliwości wobec Babisza spowodowała, że Czesi – głównie młodzi – postanowili pokazać premierowi czerwoną kartkę. Kulminacją trwających od kwietnia protestów był 23 czerwca, kiedy w praskim Parku Letna zebrało się ponad 250 tys. osób.

Protesty antyrządowe w Pradze
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

- Nic się nie zmieniło od czerwcowego protestu. Większość moich przyjaciół jest tutaj, bo demokracja jest zagrożona – tłumaczyła Daniela, która na sobotni protest przyjechała specjalnie do Pragi.

Po wyborach z 2017 roku w 200-osobowej Izbie Poselskiej (niższa izba czeskiego parlamentu) Babisz w kluczowych głosowaniach może liczyć na posłów z Komunistycznej Partii Czech i Moraw (KSČM). Tak stało się na przykład pod koniec czerwca, kiedy odrzucono wniosek opozycji o wotum nieufności wobec premiera.

To chichot historii, że trzy dekady po Aksamitnej Rewolucji o najważniejszych sprawach dla Czech decydują politycy uważających się za sukcesorów Komunistycznej Partii Czechosłowacji.

Protesty przeciwko Babiszowi kojarzone są z podobnym ruchem w sąsiedniej Słowacji, po zabójstwie dziennikarza Jana Kuciaka.

Śmierć 27-latka badającego powiązania władz z włoską mafią stało się impulsem do przełamania politycznego marazmu. Słowacy zapowiedzieli, że co tydzień będą wychodzić na ulice do momentu, aż rząd Roberta Fico poda się do dymisji. Stało się to ponad trzy tygodnie po morderstwie Kuciaka.

Zupełnie inną taktykę przyjęli działacze ruchu Milion Chwil dla Demokracji i inni organizatorzy protestów w Pradze. Nie podtrzymywali zainteresowania demonstracjami przez wakacje, tylko od miesięcy szykowali się na dużą manifestację 16 listopada – dzień przed okrągłą rocznicą wybuchu Aksamitnej Rewolucji.

Protesty antyrządowe w Pradze
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

Zobacz także

Rocznica bezkrwawego przewrotu

Upamiętnienie wydarzeń sprzed trzech dekad widać w Pradze na każdym kroku. Podczas gdy w Polsce od dwóch miesięcy rządził już pierwszy niekomunistyczny premier, a w Berlinie upadał mur dzielący miasto, w listopadzie 1989 roku Czechosłowacja tkwiła w politycznym marazmie. Próby wywołania masowego ruchu przeciwko komunistycznym władzom wcześniej nie przynosiły efektu.

Jak wspominał przyszły prezydent Czech Vaclav Havel, Aksamitna Rewolucja miała swoje preludium… we Wrocławiu.

To w stolicy Dolnego Śląska w dniach 3-5 listopada 1989 roku odbył się Festiwal Niezależnej Sztuki Czechosłowacji. Na jednym wydarzeniu spotkali się represjonowani intelektualiści i artyści – wśród nich sygnatariusze Karty 77, symbolu czechosłowackiej opozycji. Pomimo utrudnień na granicy, do Wrocławia dotarło kilka tysięcy osób z południa.

Dwa tygodnie później – 17 listopada 1989 roku – na praskim Placu Wacława niespodziewanie zebrało się ponad 50 tys. osób dla upamiętnienia zamknięcia czeskich szkół przez nazistowskie Niemcy. Siły bezpieczeństwa brutalnie rozpędziły demonstrację – było kilkaset rannych.

Brutalność służb, widmo strajku generalnego oraz coraz liczniejsze protesty spowodowały zmianę taktyki komunistycznych władz i rozpoczęcie reform. Jeszcze przed końcem 1989 roku prezydentem Czechosłowacji został Vaclav Havel.

Protesty antyrządowe w Pradze
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

Zobacz także

W porównaniu do tamtego okresu, czeskie społeczeństwo obecnie jest mocno spolaryzowane. Z jednej strony masowe protesty, z drugiej – niesłabnąca popularność populistycznych polityków.

W sondażu Centrum Badania Opinii Publicznej (CVVM), aż 40 proc. ankietowanych ufało Babiszowi. O sześć procent więcej darzyło zaufaniem prezydenta Milosza Zemana – nie ukrywających swoich rosyjskich i chińskich sympatii przy ogromnym eurosceptycyzmie. Obydwoje są dla młodych Czechów – zwłaszcza z Pragi – symbolem politycznego marazmu i dbania tylko o swój interes.

- Naszym głównym celem jest obudzenie społeczeństwa. Kiedy będziemy aktywni, będziemy mieli wpływ na przyszłość – podkreślił Benjamin Roll.

Rodzajem budzika jest petycja z trzema postulatami – jej autorzy chcą polityków szanujących wartości demokratyczne, większej obywatelskiej odpowiedzialności za losy kraju oraz rozwój Czech z uwzględnieniem wszystkich mniejszości. W ciągu pierwszych dwóch godzin, internetową petycję podpisało ponad 30 tys. osób.

Benjamin Roll
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

"To dopiero początek zmian"

Pierwszym testem dla opozycji demokratycznej będą niedziela 17 listopada. W dniu 30. rocznicy wybuchu Aksamitnej Rewolucji zaplanowano w całych Czechach i poza granicami kraju około 160 protestów. Do tej pory premier Babisz nie przejmował się rosnącym ruchem domagającym się jego odwołania. - To dopiero początek zmian – wyraziła nadzieję Daniela.

Do końca grudnia – tyle czasu uczestnicy sobotniej demonstracji dali premierowi Czech Andriejowi Babiszowi na ustąpienie ze stanowiska.

Protesty antyrządowe w Pradze
fot. Piotr Drabik/RadioZET.pl

Chyba, że wcześniej miliarder pozbędzie się swoich udziałów w Agrofercie i usunie ze swojego gabinetu ministra sprawiedliwości Marii Beneszovej. W przeciwnym razie w styczniu przyszłego roku znów ma się odbyć centralna manifestacja.

Jak Babisz skomentował sobotnią manifestację? Powiedział, że w Czechach są wolne wybory. Ponadto w momencie rozpoczęcia ogromnej demonstracji w Pradze, Babisz zamieścił na Twitterze swoje zdjęcie z aktorem Danielem Radcliffe'em, znanym z roli Harry'ego Pottera.   

Zobacz także

RadioZET.pl