Salmonella w kurczakach z Polski. Mięso w większości trafiło do restauracji

Redakcja
02.04.2019 19:20
Salmonella w kurczakach z Polski. Mięso w większości trafiło do restauracji
fot. Shutterstock

Czeski Państwowy Zarząd Weterynaryjny (SVS) poinformował we wtorek o bakteriach salmonelli w dostawie mięsa z kurcząt pochodzącego z Polski. Większość mięsa została już poddana obróbce termicznej, a SVS nie ma informacji o ewentualnych problemach zdrowotnych konsumentów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Rzecznik SVS Petr Vorliczek uściślił, że dostawa ponad pół tony mięsa pochodziła z polskiej firmy Dromico, a w Czechach dystrybuowała je firma Astra z Novego Bydżova pobliżu miasta Hradec Kralove. Właściciel firmy Petr Pluharz na pytania agencji CTK odpowiedział: "Nie będę składać żadnych oświadczeń. Reagowaliśmy tak, jak powinniśmy. Nie chcę tego komentować".

Zdaniem przedstawicielki SVS w Hradec Kralove sprowadzone mięso było opakowane i w ten sam sposób było dalej rozprowadzane. Skoro mięso już zostało rozprowadzone, SVS nie podejmowało żadnych działań w firmie. W Czechach mięso trafiło do pięciu odbiorców. Przedstawicielka jednego z nich, jadłodajni Trefa Horzice, Stanislava Jungova, powiedziała CTK, że mięso dostarczono 21 marca, a 22 marca zostało przetworzone. Jungova podkreśliła, że nikt z klientów lokalu nie miał problemów zdrowotnych, a mięso przeszło obróbkę cieplną.

Zobacz także

"Jeżeli przeszło obróbkę termiczną, nie powinno być problemów. Salmonella ginie w 70 stopniach" – powiedział szef SVS w Pardubicach Josef Bohacz.

Zakażone mięso w większości trafiło do restauracji i jadłodajni i można założyć, że przeszło obróbkę termiczną, więc ryzyko zakażenia jest minimalne.

Rzecznik SVS Petr Vorliczek

Przyznał jednak, że część tego transportu ze sklepów mięsnych mogła trafić do domowych lodówek. "Jeżeli ktoś zamroził mięso i trzyma je w zamrażalniku, nie powinien go konsumować. Może oddać tam, gdzie je kupił" – powiedział rzecznik SVS.

W ostatnim czasie czeskie urzędy kilkakrotnie notowały obecność salmonelli w dostawach z Polski. W praskich sklepach mięsnych firmy Milosz Krzeczek KK sprzedano około 300 kilogramów mięsa drobiowego, w którym weterynarze znaleźli salmonellę. Firma zerwała współpracę z dostawcą. Do Czech trafiła także przesyłka mięsa z transportu, w którym później stwierdzono bakterię.

Specjalne zarządzenia dotyczące kontroli mięsa z Polski

W Czechach do końca marca br. obowiązywały specjalne zarządzenia dotyczące kontroli mięsa z Polski. Obligatoryjne kontrole wprowadzono 21 lutego po wykryciu salmonelli w około 700-kilogramowej dostawie polskiej wołowiny i wcześniejszych doniesieniach mediów o imporcie mięsa z polskiej ubojni skupującej również chore bydło.

Zobacz także

Komisja Europejska uznała, że reakcja Czech jest nieproporcjonalna i wzywała do zniesienia kontroli. Czeska strona przystała na takie rozwiązanie po uzyskaniu gwarancji o weterynaryjnych zabezpieczeniach. Warszawa wywiązała się z ustaleń, a Praga odeszła od obligatoryjnych kontroli.

RadioZET.pl/PAP