Zamknij

Matka zmarłego górnika przyjechała odebrać jego rzeczy. ''Nie mogę mówić. Oni zabili mi syna''

Redakcja
22.12.2018 15:05
Matka zmarłego górnika przyjechała odebrać jego rzeczy. ''Nie mogę mówić. Oni zabili mi syna''
fot. PAP

Punktualnie w południe w sobotę w Czechach zawyły syreny. W ten sposób oddano hołd górnikom, którzy zginęli w czwartek w katastrofie górniczej. Przed kopalnię CSM w Stonawie koło Karwiny przyjeżdżają rodziny polskich górników. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Przy głównym wejściu do kopalni wciąż zapalane są nowe znicze. Ludzie przyjeżdżają z całej górniczej okolicy, także z Polski. Wśród nich był młody górnik, który w czwartek, gdy doszło do wybuchu, szykował się już do zjazdu na dół.

- Miałem zaszczyt z nimi pracować przez trzy lata. Współczuję bardzo ich rodzinom. Też jest mi ciężko, bo to były fajne chłopaki. Dobrzy pracownicy, porządni ludzie. Do teraz cały chodzę. Nie umiem się z tym pogodzić – mówił.

W sobotę do kopalni przyjechali również matka i ojciec jednego z górników z Gliwic, którego ciało wciąż pozostaje pod ziemią. Wyszli z niej z niewielkim czarnym workiem z rzeczami, który był opatrzony karteczką z nazwiskiem ich syna. - Nie mogę mówić. Oni zabili mi syna. Machlojki robią. Uznali go za zmarłego. Nie walczą o niego – mówiła kobieta, płacząc po synu, który pozostał na dole.

- Dobrze, że wzięła się za to prokuratura, bo nie wierzę w to, że stężenie metanu było takie, jak podawano. Tam musiała być ''bomba'' – wskazał ojciec jednego z górników Zbigniew Kaczmarek. 

Zobacz także

Pod kopalnię przyjechał też Jindrzich z Hluczina. Jak mówił, on sam nie ma nic wspólnego z górnictwem, ale pochodzi z regionu, w którym jest sporo kopalń. Rozmiar tragedii na tyle go przytłoczył, że postanowił przyjechać i zapalić znicz.

net-18c22041
fot. PAP

Tragedia w czeskiej kopalni. Co wiemy? 

  • Dwaj polscy ranni górnicy znajdują się w klinice poparzeń i chirurgii plastycznej Szpitala Uniwersyteckiego w Ostrawie. Jeden z nich jest w stanie krytycznym i ma poparzone ponad 50 proc. powierzchni ciała. Stan drugiego jest stabilny.
  • W zamkniętej kopalni w sobotę trwały próby ugaszenia pożaru, który powstał po wybuchu. Ratownicy stawiają tamy i dostarczają azot, by zdusić ogień pod ziemią. Dopiero po jego ugaszeniu spróbują dotrzeć do ciał 12 górników. W akcji uczestniczą ratownicy z Czech i z Polski.
  • Do wybuchu w kopalni CSM doszło w czwartek o godz. 17.16. Górnicy znajdowali się 800 metrów pod ziemią. Zginęło 13 osób, w tym 12 Polaków i jeden Czech. Ciało jednej z ofiar zostało już w czwartek wydobyte na powierzchnię, zwłoki 12 górników nadal pozostają w strefie wybuchu. 
  • Prezydent Duda po konsultacji z premierem Mateuszem Morawieckim postanowił, że niedziela zostanie ogłoszona dniem żałoby narodowej.

RadioZET.pl/PAP/DG