Zamknij

Departament Stanu USA znowu mówi o Polsce [WIDEO]

Redakcja
02.02.2018 10:02
Departament Stanu USA znowu mówi o Polsce [WIDEO]
fot. Youtube screen

Śledzimy pilnie losy ustawy o IPN, ale nie komentujemy procesu legislacyjnego w Polsce — oznajmiła w czwartek rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert, odnosząc się do przyjęcia przez Senat nowelizacji ustawy o IPN.

Nauert odwołała się też do wydanego wcześniej oświadczenia resortu dyplomacji USA, w którym zaapelowano do polskiego rządu o ponowne rozważenie implikacji nowej ustawy dla „naszej zdolności do pozostania nadal realnymi partnerami”.

Wyjaśniła, że Departament Stanu niepokoją też napięcia między sojusznikami USA — Polską i Izraelem.

Nauert odmówiła odpowiedzi na pytanie, jakie ewentualne działania mogą rozważać władze USA w odniesieniu do polskiego rządu, jeśli nowelizacja ustawy o IPN ostatecznie wejdzie w życie.

Zobacz także

Rzeczniczka powtórzyła tezy zawarte w komunikacie Departamentu Stanu wydanym w środę, że Stany Zjednoczone zdają sobie sprawę z tego, iż „historia Holokaustu jest bolesna i złożona”, a konfrontacja z pewnymi aspektami historii jest trudna, jednak nie wolno ograniczyć debaty i wypowiadania się na temat Holokaustu.

„Rozumiemy, że wyrażenia takie jak: «polskie obozy śmierci» są niewłaściwe, błędne i sprawiają ból [...]. Jednakże jesteśmy zarazem zaniepokojeni i tym, że jeśliby wszedł w życie projekt tej ustawy, mógłby podważyć wolność wypowiedzi i badań naukowych” — głosi komunikat. 

— Wierzymy, że tylko nieskrępowana dyskusja, badania naukowe i działalność edukacyjna to najlepszy sposób, by przeciwdziałać niewłaściwym i krzywdzącym wypowiedziom — głosi nota Departamentu Stanu USA.

Zobacz także

Nowelizacja ustawy o IPN wprowadza m.in. przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech.

RadioZET.pl/PAP/KM