Zamknij

Desperacki ruch Putina. Rosja wysyła poborowych na pewną śmierć

Błażej Makarewicz
21.09.2022 11:51
mobilizacja wojskowa w Rosji
fot. ALEXANDER NEMENOV /AFP /East News

Żołnierze poborowi z obwodu leningradzkiego są przerzucani pod granicę z Ukrainą do obwodu biełgorodzkiego – powiadomiła rosyjska niezależna telewizja Dożdż, powołując się na matki żołnierzy.

Matki poborowych, którzy odbywają obowiązkową służbę wojskową w obwodzie leningradzkim, powiadomiły Dożdż, że ich synowie mają być lub już zostali wysłani do obwodu biełgorodzkiego przy granicy z Ukrainą w celu "wzmocnienia granicy". Od lipca w przygranicznych bazach są już żołnierze poborowi z innych jednostek – podaje Dożdż. Niektórzy jeszcze nie ukończyli przeszkolenia.

16 września podobną informację opublikowała rosyjskojęzyczna redakcja BBC. W niej również bliscy poborowych informowali o ich przerzucie pod ukraińską granicę. W obu przypadkach rodziny wojskowych relacjonują, że dowództwo wywiera na nich presję i "agituje", by podpisali kontrakty z armią, co umożliwiłoby ich udział w wojnie z Ukrainą.

Telewizja Dożdż: Rosja wysyła poborowych na granicę z Ukrainą

Analitycy wojskowości projektu Conflict Intelligence Team zaznaczają, że poborowi, nawet jeśli nie uczestniczą w działaniach zbrojnych i znajdują się na terytorium Rosji, są "uzasadnionym celem dla sił ukraińskich", tzn., że dowództwo świadomie naraża poborowych na zagrożenie w wyniku działań zbrojnych.

Formalnie Kreml i osobiście Władimir Putin zapewniali, że na wojnę w Ukrainie nie będą wysyłani poborowi, chociaż o takich przypadkach informowały media w pierwszych miesiącach wojny.

Putin ogłosił w Rosji częściową mobilizację. Zaciąg ma objąć rezerwistów i ludzi, którzy przeszli przeszkolenie w armii. Minister obrony Siergiej Szojgu oznajmił, że mobilizacja obejmie trzysta tysięcy ludzi. Zapewniał przy tym, że poborowi nie będą wysyłani na wojnę.

Według analityków jeśli Rosja przeprowadzi nielegalną aneksję ukraińskich terytoriów okupowanych, to armia może tam zacząć wysyłać poborowych, argumentując, że jest to "rosyjskie terytorium".

RadioZET.pl/ PAP/ Dożdż

C