Zamknij

Trump podpisał dekret. Służby mają ocenić, czy Rosja ingerowała w wybory w USA

Redakcja
12.09.2018 23:52
Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze
fot. Evan Vucci/AP

Prezydent Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie wykonawcze ws. sankcji za ingerowanie w wybory w USA. Retorsje mogą dotyczyć osób, podmiotów i państw - powiedział doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Rozporządzenie wykonawcze, podpisane na niespełna dwa miesiące przed wyborami środka kadencji (midterm), dotyczy takich form ingerowania w kampanię jak atakowanie infrastruktury, rozpowszechnianie fałszywych informacji i propagandy - wyjaśnił Bolton podczas konferencji prasowej.

Zobacz także

Zgodnie z dekretem Trumpa biuro dyrektora wywiadu krajowego ma obowiązek regularnie oceniać, czy doszło do ingerencji zagranicznych podmiotów w proces wyborczy. Jeśli zaś zaatakowana zostałaby infrastruktura związana z wyborami, resorty bezpieczeństwa narodowego oraz sprawiedliwości będą musiały przygotować w tej sprawie raporty, a następnie ministerstwo finansów i Departament Stanu będą miały za zadanie zarekomendowanie stosownych sankcji.

Służby wywiadowcze ocenią sytuację po wyborach

Dyrektor wywiadu krajowego Dan Coats dodał, że rozporządzenie wykonawcze nakazuje też służbom wywiadowczym, by przeprowadziły ocenę sytuacji po wyborach i ustaliły, czy doszło do mieszania się w proces wyborczy, a następnie poinformowały o tym opinię publiczną.

Zobacz także

- Uznaliśmy, że to ważne, by prezydent zademonstrował, że zajął się tą kwestią, że jest to coś, na czym mu poważnie zależy - że uczciwość naszych wyborów i naszego procesu konstytucyjnego mają dla niego wysoki priorytet - powiedział Bolton, cytowany przez AP.

Zobacz także

Agencja przypomina, że Trump był bardzo krytykowany za to, że nie traktował poważnie zagrożeń dla systemu wyborczego w USA, a zwłaszcza ingerencji Rosji w wybory w 2016 roku.

Trump w ogniu krytyki

Prezydent znalazł się w ogniu krytyki - nawet ze strony Republikanów - natychmiast po pierwszym spotkaniu z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem, które odbyło się 16 lipca w Helsinkach, kiedy to podczas konferencji prasowej, stojąc obok Putina, powiedział, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 roku na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad. Podkreślił, że rosyjski prezydent "niezwykle mocno" odrzucał te zarzuty. Pytany, komu wierzy w sprawie Russiagate: FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody, by wierzyć obu stronom.

Zobacz także

Pod koniec lipca Bolton poinformował, że Trump chce, by jego następne spotkanie z Putinem odbyło się w 2019 roku, po zakończeniu śledztwa ws. ingerencji Kremla w wybory w USA, co dolało oliwy do ognia i skłoniło nawet bliskich sojuszników prezydenta do otwartej krytyki tej decyzji.

RadioZET/PAP/JZ