Zamknij

Dwie eksplozje na dnie Bałtyku. "Celowe działanie", "to nie przypadek"

27.09.2022 22:27

Premier Szwecji Magdalena Andersson oceniła na zwołanej konferencji prasowej, że do wycieków z gazociągów Nord Stream nie doszło w sposób naturalny ani na skutek wypadku. - To prawdopodobnie sabotaż - podkreśliła. Premier Danii Mette Frederiksen powiedziała z kolei, że "były to działania celowe".

nord stream 2
fot. Associated Press /East News

- Stwierdzono, że dwa wybuchy spowodowały wycieki w trzech miejscach. Jeden z nich znajduje się w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej - powiedziała Magdalena Andersson. - Są to wody międzynarodowe, atak nie był wymierzony w Szwecję - dodała.

Wyciek w gazociągu Nord Stream 2. "Dwa wybuchy"

Przekazała, że jest w stałym kontakcie z władzami Danii, Niemiec, a także z NATO, jednak nie z Rosją, która jest współwłaścicielem gazociągów Nord Stream 1 oraz 2.

Szefowa rządu podała, że została poinformowana przez władze Norwegii o podniesieniu alertu bezpieczeństwa w związku z pojawieniem się niezidentyfikowanych dronów na Morzu Północnym, gdzie znajdują się platformy wiertnicze i instalacje gazowe.

"Działania celowe", "to nie mógł być przypadek"

- Były to działania celowe, w pobliżu gazociągów Nord Stream zaobserwowano wybuchy i doszło do wycieków - oświadczyła premier Danii Mette Frederiksen.

- To nie jest atak na Danię, nawet jeśli do wycieków doszło w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii oraz Szwecji. To są wody międzynarodowe - podkreśliła szefowa rządu.

Minister energii Dan Jorgensen dodał, że "charakter wycieków oraz ich rozmiar wskazują, że nie mógł to być przypadek". - Rurociągi znajdują się na głębokości 70-90 metrów, otoczone są 12 centymetrowymi warstwami ze stali i betonu - wyjaśnił.

Spółka Nord Stream AG potwierdziła we wtorek wyciek, który "pozwala założyć fizyczne zniszczenie rury". W komunikacie poinformowano o rozpoczęciu procesu oceny szkód oraz podkreślono, że "obecnie nie jest możliwe oszacowanie ram czasowych potrzebnych do odbudowy infrastruktury przesyłowej". "Przyczyny incydentu zostaną wyjaśnione w wyniku dochodzenia" - dodano.

RadioZET.pl/ Daniel Zyśk (PAP)