39-latek zmarł w szpitalu w Hurghadzie. Rodzina obwinia lekarzy

Redakcja
22.02.2018 10:35
39-latek zmarł w szpitalu w Hurghadzie. Rodzina obwinia lekarzy
fot. Pixabay+Facebook

Adrian King wybrał się z ukochaną na wakacje do Egiptu. W pewnym momencie stan zdrowia 39-latka nagle się pogorszył i niezbędna była wizyta w szpitalu. Okazało się, że to niewydolność nerek. Lekarze, zamiast walczyć o jego życie, odłączyli go od aparatury, mówiąc, że ubezpieczenie jest nieważne.

Zagłosuj

Rozważasz Egipt jako kierunek wakacyjny w przyszłości?

Liczba głosów:

Zły stan zdrowia Brytyjczyka rozpoczął się od dnia, gdy razem ze swoją partnerką wybrali się na przejażdżkę na wielbłądzie. 34-letnia Nicole Wright, widząc, co się dzieje, postanowiła, że pojadą do najbliższego szpitala. Tam lekarze zdiagnozowali u turysty niewydolność nerek i rozpoczęli dializy.

Wylecieli razem do Egiptu

Wkrótce okazało się, że ubezpieczenie Adriana jest nieważne i lekarze — jak podaje „The Sun” — skontaktowali się z rodziną chorego. „Płacicie teraz albo odłączam maszyny” — miał usłyszeć ojciec 39-latka od jednego z lekarzy. Chodziło o 7 tys. funtów, których rodzina nie była w stanie zapłacić.

Zobacz także

Niewydolność nerek

Mężczyzna zmarł 29 maja 2017 roku, a rodzina i bliscy oskarżają lekarzy o niedopełnienie obowiązków. Ubezpieczenie Brytyjczyka wygasło w momencie, gdy ubezpieczyciel zorientował się, że nie został poinformowany o tym, że w 2015 r. Adrian przechodził zapalenie otrzewnej.

Odłączyli go od aparatury

Bliscy zmarłego oskarżają władze szpitala, a ci nie chcą współpracować w tej sprawie nawet z zespołem angielskich patologów, którzy zwrócili się do Egipcjan po niezbędną dokumentację.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/The Sun/strz