Fala demonstracji na Białorusi. Masowe zatrzymania i aresztowania

Redakcja
26.03.2017 18:01
Mińsk
fot. PAP/EPA

Kolejne zatrzymania w stolicy Białorusi. To efekt społecznej fali protestu przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence. Przyczyną jest bunt wobec rosnącej biedy. Po raz pierwszy w historii dyktatorskich rządów, manifestacje w Mińsku i innych miastach nie organizuje opozycja. Czy to początek nowego społecznego ruchu?

Manifestacje to społeczny protest przeciwko wprowadzonemu tak zwanego podatku od pasożytnictwa. Każdy, kto nie przepracuje w roku 183 dni, musi płacić państwu w przeliczeniu około 800 złotych.

Opozycja na Białorusi jest słaba - uważa politolog Tomasz Słupik. Demonstracje nie mają takiej mocy, aby przerodzić się w ukraiński Majdan. Prezydent Aleksander Łukaszenka nie dopuści do tego, żeby społeczny zryw, przerodził się w coś, co będzie mu w jakikolwiek sposób zagrażać.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

- Mieliśmy sukces ukraińskiego Majdanu, ale w białoruski Majdan ja po prostu nie wierzę - mówi Słupik.

Zdaniem politologa, prezydent Białorusi skupia tak silną władzę, że jest gotów zrobić wszystko, aby tylko ją utrzymać. Jeśli w czymś ustąpi, to tylko na chwilę.

Zobacz także

Białoruska opozycja nie ma wątpliwości, że zapowiedziane kolejne protesty w Mińsku i innych miastach będą pacyfikowane. Nie mają jednak mieć już takiej skali, jak wielotysięczna manifestacja w sobotę.

RadioZET.pl/DG