Fatalne wieści z Nanga Parbat. Nadchodzi burza śnieżna!

Redakcja
27.01.2018 20:52
Fatalne wieści z Nanga Parbat. Nadchodzi burza śnieżna!
fot. YouTube screen/Adam Bielecki

Złe wiadomości docierają z Nanga Parbat. Jak napisał na Facebooku Ludovic Giambiasi, wszyscy ratownicy muszą zostać ewakuowani do godz. 11.00. Nad ośmiotysięcznik nadciąga potężna burza śnieżna.

Ekipa polskich himalaistów, w składzie: Bielecki, Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala, dotarła w sobotę pod wieczór dwoma helikopterami na wysokość 4850 m, w pobliżu obozu pierwszego. Mimo zapadających ciemności, wspinaczkę rozpoczęli Bielecki i Urubko.

Akcją kieruje Botor, ratownik medyczny, goprowiec, który z Tomalą zajęli się przygotowaniem supportu. - Nie ma co wychodzić przed szereg. Oni muszą się przygotować na przyjęcie Revol, a potem Jarek zadecyduje, kto i kiedy ruszy po Mackiewicza. Innej wersji nie widzę, ale... - zaznaczył pierwszy zdobywca zimą Mount Everestu (8848 m) w 1980 roku wraz z Leszkiem Cichym.

Dramat na Nanga Parbat. ''Co do Tomka, myślę że nie ma już żadnej nadziei''

Jak na razie pogoda jest dobra, jednak w niedzielę prognozowana jest burza śnieżna. ''Musimy ewakuować wszystkich do godz. 11.00'' - napisał Giambiasi.

Mackiewicz po raz siódmy podjął próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, a Revol po raz czwarty. Tym razem wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.

20 stycznia mieli podjąć próbę wspinaczki na wierzchołek, ale ostatecznie zeszli do obozu drugiego. 22 stycznia z nadesłanego przez Francuzkę SMS wynikało, że są w obozie trzecim, planują wyjście wyżej i atak szczytowy 25 stycznia. Tego dnia byli na wysokości około 8000 m i - według niektórych źródeł - stanęli na wierzchołku. W południe chmury przesłoniły kopułę szczytową, a polsko-francuska para w odwrocie utknęła na wysokości ok. 7400 m.

Zobacz także

Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z najbardziej wymagających ośmiotysięczników. Należy do szczytów wyjątkowo trudno dostępnych i niebezpiecznych. Świadczy o tym chociażby liczba dotychczasowych zdobywców, nieznacznie przekraczająca 300 osób.

RadioZET.pl/Facebook, PAP/DG