Zamknij

Protest nauczycieli w nietypowej odsłonie. Będą stawiać tylko… dobre oceny

Redakcja
07.01.2019 22:21
Protest nauczycieli w nietypowej odsłonie. Będą stawiać tylko… dobre oceny
fot. Shutterstock

Społeczne niezadowolenie we Francji rośnie. Po głośnych protestach ruchu „żółtych kamizelek”, w stanie gotowości są służby publiczne, w tym policja, pracownicy szpitali i oświaty. Ci ostatni planują protestować dość nietypowo. Zamierzają stawiać uczniom wyłącznie… dobre oceny.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

„Czerwone długopisy” to ruch niezadowolonych, a nawet - jak o sobie mówią - „wściekłych” nauczycieli. Organizują się w mediach społecznościowych. Na Facebooku stworzyli zamkniętą grupę, do której w poniedziałek 7 stycznia należało już 57 tysięcy osób. A popularność ruchu wciąż rośnie.

Nauczyciele i inni pracownicy oświaty żądają podniesienia płac, lepszych warunków pracy, zwiększenia liczby stanowisk dydaktycznych i „większej życzliwości państwa” wobec ich zawodu. Jak mówią, ich też dotykają podatki i podwyżki cen.

By ich głos został usłyszany, zamierzają m.in. stawiać swoim uczniom… wyłącznie dobre oceny, co - jak zauważają obserwatorzy - z pewnością nie spotka się z dezaprobatą.

Ale „czerwone długopisy” („stylos rouges”) to niejedyna grupa zawodowa, która zamierza walczyć o swoje. Po protestach „żółtych kamizelek” („gilets jaunes”) w gotowości są też policjanci, czyli „niebieskie światła” („gyros bleus”) i personel szpitali, czyli „białe fartuchy” („blouses blanches”).

Reakcja na protesty

Niezadowolenie społeczne we Francji rośnie, tymczasem w poniedziałkowym wystąpieniu w telewizji TF1 premier Francji Edouard Philippe zapowiedział wprowadzenie sankcji wobec wandali biorących udział w ruchu „żółtych kamizelek”. Poinformował, że od początku tych protestów we Francji zatrzymano około 5,6 tys. osób.

- Blisko tysiąc spośród zatrzymanych zostało skazanych - dodał premier.

Zapowiedział też, że rząd będzie zabiegał o przyjęcie nowej ustawy, dzięki której wzmocnione zostaną środki represyjne wobec osób, które zostały zidentyfikowane jako sprawcy zniszczeń i napaści. Według nowych przepisów nie będą one mogły brać udziału w manifestacjach.

Zobacz także

Philippe zamierza również zakazać protestów, które nie zostały wcześniej zgłoszone.

Podczas ostatnich sobotnich demonstracji w całej Francji protestowało około 50 tys. ludzi. Demonstrujący od półtora miesiąca ruch „żółtych kamizelek” oprócz rezygnacji z planowanej podwyżki podatków od paliwa, z której rząd już się wycofał, domaga się podniesienia płac, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych. Zgłasza też żądania polityczne, w tym dymisji prezydenta Francji Emmanuela Macrona i - jak napisał dziennik „Liberation”, prowadzi wojnę z mediami

Zobacz także

RadioZET.pl/cnews.fr/newstatesman.com/PAP/JŚ