Francja: Tragedia na koncercie. Z rzeki wyłowiono zwłoki 24-latka

03.08.2019 17:24
Nantes
fot. PAP/EPA

W Nantes na północnym zachodzie Francji wybuchły starcia między policją a grupą osób protestujących przeciwko brutalności policji po tym, jak odnaleziono zwłoki młodego mężczyzny, który zaginął na rozpędzonym przez funkcjonariuszy koncercie.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

24-letni Canico zaginął w nocy z 21 na 22 czerwca podczas koncertu muzyki techno pod gołym niebem nad Loarą w Nantes. Policja interweniowała, ponieważ organizator koncertu nie zakończył go mimo upływu uzgodnionego z władzami terminu. Do rozproszenia opornych uczestników koncertu funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego. Czternaście osób wpadło do rzeki. Z powodu zastosowanych metod policja była oskarżana o brutalne działania.

Ciało Canico wyłowiono z Loary po 38 dniach, około kilometra w dół rzeki od miejsca, w którym zaginął. Odnalezienie zwłok poprzedziło pięć tygodni protestów i kampanii w mediach społecznościowych pod hasłem "Gdzie jest Steve".

Tragedia na festiwalu. Starcia z policją

W ciągu dnia w Nantes odbyły się różne wydarzenia upamiętniające 24-letniego Steve'a Canico, a także kilkusetosobowa manifestacja zwołana przez krytyków policji, zarzucających jej nadmierne stosowanie siły.

Niewielka grupa demonstrantów, z których część miała maski lub naciągnięte na twarz chusty, użyła krzeseł do wzniesienia barykady na jednym z miejskich placów i podpaliła stertę śmierci, prowokując policję - wynika z relacji francuskiej telewizji.

Przed demonstracją władze Nantes prewencyjnie zablokowały dostęp do niektórych części śródmieścia, obawiając się aktów przemocy ze strony chuliganów oraz antyrządowego ruchu "żółtych kamizelek", który w mediach społecznościowych nawoływał do przyłączenia się do sobotniej demonstracji.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP