Zmyślił szkolenie w FBI i zabójstwo żony. Znany ekspert zdemaskowany

14.05.2020 22:11
Stephane Bourgoin
fot. Wikimedia.org

Francuski ekspert od seryjnych morderców okazał się seryjnym kłamcą. Stephane Bourgoin, autor książek i profiler, został zdemaskowany przez anonimowych blogerów. Okazało się, że wymyślił nawet rodzinną tragedię.

Przez 30 lat był specjalistą od budowania profili psychologicznych sprawców najpoważniejszych zbrodni. Napisał ponad 75 książek i wyprodukował dziesiątki filmów dokumentalnych. Udzielił wiele wywiadów i był zapraszany do mediów. Dziś jego kłamstwa wyszły na jaw. 67-letni Stephane Bourgoin okazał się oszustem.

Działalność Francuza prześwietliła grupa blogerów określająca się jako „4e Oeil”. Analizowali karierę "eksperta" od sierpnia 2019 roku. W styczniu opublikowali serię filmów na YouTube, w których zarzucili Bourgoinowi plagiatowanie książek napisanych pierwotnie w języku angielskim.

Zobacz także

Zwrócili również uwagę na wykluczające się fakty w jego wywiadach i nieścisłości w historiach, które przytaczał. Francuz zablokował wideo i groził pozwami, ale od tamtej pory temat zaczął żyć własnym życiem.

Stephane Bourgoin - fałszywy ekspert. Co zmyślił?

Większość faktów z jego biografii jest całkowicie wyssana z palca. Francuz chwalił się, że przeszedł szkolenie FBI w Quantico i przeprowadził wywiady z ponad 70 seryjnymi mordercami (m.in. z Charlesem Mansonem). W rzeczywistości zawyżył liczbę rozmów, nie spotkał się z przywódcą sekty i zmyślił pobyt w Akademii.

Odkąd stał się popularny, opowiadał, że tematem seryjnych morderców zainteresował się po śmierci żony. Miała ona zostać zabita w 1976 roku w Los Angeles. Okazało się jednak, że Bourgoin w ogóle nie był żonaty, a opisywana historia dotyczyła barmanki, którą znał z widzenia.

Gdy sprawa wyszła na jaw, Francuz przyznał się do winy. "Moje kłamstwa przygniotły mnie” - powiedział w pierwszym wywiadzie, w którym zabrał głos na temat swoich oszustw, udzielonym "Paris Match".

W rozmowie z "Le Parisien" poszedł o krok dalej, opisując siebie jako mitomana.

Całkowicie przyznaję się do moich błędów. Wstydzę się kłamać i ukrywać różne rzeczy

- oświadczył.

Na swoje usprawiedliwienie dodał, że zdarzało mu się koloryzować, ponieważ nigdy naprawdę nie czuł się kochany.

Zobacz także

RadioZET.pl/The Guardian/CNN/Le Parisien