Matka dżihadysty oskarżona o „finansowanie terroryzmu”

Redakcja
06.09.2017 13:01
Matka dżihadysty oskarżona o „finansowanie terroryzmu”
fot. East News

Przed sądem w Paryżu stanęła we wtorek Nathalie Haddadi - matka dżihadysty, oskarżona o „finansowanie terroryzmu”, czyli przesyłanie synowi pieniędzy w okresie, w którym był on związany z Państwem Islamskim (IS). Sąd ma ustalić, czy miała tego świadomość.

Sędziowie mają za zadanie zweryfikować, czy 42-letnia Haddadi zdawała sobie sprawę z planów syna w roku 2016, kiedy przyłączył się on do grupy dżihadystów wspierających IS.

Matka zabitego w sierpniu 2016 roku w Syrii Abbesa Bounaga pojawiła się przed Trybunałem Karnym ze swoim młodszym synem oraz z przyjacielem, również oskarżonymi w tej sprawie. Wszystkim grozi do 10 lat więzienia. Po raz pierwszy matce dżihadysty zarzuca się we Francji „finansowanie terroryzmu”.

- Straciłam syna w dramatycznych okolicznościach, muszę poradzić sobie ze smutkiem, a do tego mam jeszcze proces, to skandaliczne - powiedziała tuż przed procesem Haddadi francuskiej rozgłośni radiowej Europe 1.

- Oddałabym resztę swojego życia, by mieć go w swoich ramionach choć przez pięć minut. Czy naprawdę posłałabym go na śmierć? Która matka mogłaby to zrobić? - powiedziała Haddadi, która stanowczo odrzuca postawione jej zarzuty.

Syn kobiety zradykalizował się podczas pobytu w areszcie w Strasburgu w 2015 roku. Kiedy go opuścił, Haddadi próbowała oderwać go od środowiska, ale mężczyzna wyjechał do Malezji; w 2016 roku przesłał jej zdjęcia z Kuala Lumpur. Poinformował matkę, że został napadnięty i zażądał od niej pieniędzy. Haddadi wysłała mu ponad 2 tys. euro, w kilku przelewach.

- Miał wypadek, skończył w szpitalu ze szwami... Okradli go. Pomogłam mu, posłałam pieniądze, aby miał co jeść, by mógł powrócić do Francji - powiedziała Haddadi. - Nie przyszło mi nawet do głowy, że w pewnym momencie przyłączy się do Państwa Islamskiego - dodała. - Nigdy nie wysyłałam pieniędzy do Syrii czy Iraku – zapewniała.

Przez pewien czas Bounaga nie dawał znaku życia. W 2016 roku zadzwonił do Haddadi z Syrii mówiąc: - Mamo, kocham cię, ale kocham Boga bardziej niż ciebie - powiedziała Haddadi w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej France 3.

Po raz pierwszy rozmawiał z matką minutę, tłumacząc, że nie może powiedzieć więcej. W drugiej rozmowie telefonicznej, po kilku tygodniach, miał jej powiedzieć, że zrozumiał, że „nie jest to to, czego oczekiwał".

Niedługo potem Haddadi otrzymała telefonicznie informację, że jej syn nie żyje. - Powiedziano mi: gratulacje, twój syn nie żyje, umarł jako męczennik - wspomina.

Francuski kodeks karny precyzuje wyraźnie, że "aktem terroryzmu jest także finansowanie działań terrorystycznych poprzez dostarczanie lub zarządzanie funduszami, papierami wartościowymi lub wszelkiego rodzaju mieniem."

Czy Polska ma szanse na reparacje wojenne? Wypowiedz się z Mam Zdanie.

Ewentualne skazanie Nathalie Haddadi może spowodować, że wkrótce na ławie oskarżonych zasiądzie wielu innych krewnych ekstremistów.

Kobieta ma nadzieję, że dzięki procesowi postrzeganie rodzin dżihadystów ulegnie zmianie. Oskarżenie uważa za niesprawiedliwe i bezzasadne. W wywiadzie dla France 3 mówiła, że „chciała pomóc synowi, tak jak zrobiłaby to każda matka". Haddadi samą siebie nazywa „aktywną, nowoczesną kobietą".

RadioZET.pl/PAP/KM