Kilkaset osób widziało jak umiera. Zamiast pomóc... nagrywali „snapy”

Redakcja
17.01.2018 13:19
Kilkaset osób widziało jak umiera. Zamiast pomóc... nagrywali „snapy”
fot. Twitter screen

Oburzenie po tragedii w paryskim metrze. Kilkaset osób wolało nagrywać „snapy”, mimo że na ich oczach umierał człowiek. 

22-letni mechanik pochodzący z Martyniki, został śmiertelnie dźgnięty nożem podczas kłótni z innym pasażerem. Do tragicznego zdarzenia doszło na stacji Châtelet Les Halles w Paryżu. Mężczyzna padł na posadzkę peronu i powoli wykrwawiał się na oczach innych pasażerów. Jak podają francuskie media, stojący obok ludzie zamiast mu pomóc, nagrywali jego śmierć. Filmy trafiały m.in. na Snapchat – czytamy we francuskim portalu „L’Obs”.

Zobacz także

Służby nie ujawniły, jak wielu ludzi znajdowało się wówczas na stacji metra. Zdaniem internautów - mogło ich być nawet 450. Co gorsza w momencie ataku na stacji był kolega 22-latka, który na widok morderstwa uciekł z miejsca zdarzenia. Media wspominają o ogromnym cierpieniu matki mechanika. Kobieta jest zrozpaczona i nie potrafi zrozumieć, czemu nikt nie chciał pomóc jej umierającemu dziecku. 

Oburzeni zachowaniem świadków zdarzenia są również paryżanie. W mediach społecznościowych pod hasztagiem #chatelet pojawiły się wpisy potępiające ich bezduszność. Francuzi porównywali sytuację m.in. do serialu „Black Mirror”, który pokazuje negatywny wpływ technologii na społeczeństwo. 

Napastnik, którego udało się zatrzymać policji, okazał się 33-letnim mieszkańcem Paryża. 

RadioZET.pl/DG