Francuskie władze szykują się ma nową falę zamieszek

06.12.2018 18:02

Władze Paryża przygotowują się na planowane w sobotę kolejne demonstracje zwolenników ruchu tzw. żółtych kamizelek. Wezwano właścicieli sklepów przy Polach Elizejskich, aby 8 grudnia zamknęli swoje biznesy. Do francuskiej stolicy wezwano również wzmocnione siły policyjne. 

Francja. Władze Paryża przygotowują się na sobotnie protesty "żółtych kamizelek" fot. GEOFFROY VAN DER HASSELT/AFP/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Jak podała agencja AFP, apel do właścicieli sklepów wzdłuż Champs-Elysees - najbardziej reprezentatywnej alei w Paryżu wystosowały władze francuskiej stolicy. Po ubiegłotygodniowych zamieszkach w centrum Paryża niedostępne dla zwiedzających będzie również część stołecznych muzeów.

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia pokazujące opancerzone pojazdy policyjne, które mają wzmocnić siły porządkowe przed sobotnią demonstracją. Anonimowy pracownik francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych przekazał agencji AFP, że władze spodziewają się w najbliższą sobotę "znacznego wzrostu przemocy" w porównaniu do dotychczasowych protestów. 

Manifestacje 1 grudnia w stolicy Francji przerodziły się w akty przemocy i wandalizmu. Mer Paryża Anne Hidalgo w telewizji France 3 mówiła w poniedziałek, że szkody spowodowane przez sobotnie rozruchy szacowane są na 3-4 miliony euro. 

Widmo wotum nieufności nad rządem Macrona

Francuscy deputowani Partii Socjalistycznej (PS), lewicowej Francji Nieujarzmionej (FI) i Francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) złożą w poniedziałek wniosek o wotum nieufności dla rządu Emmanuela Macrona - zapowiedział w czwartek lider socjalistów Olivier Faure.

Dodał, że w najbliższych dniach deputowani będą namawiać kolejnych parlamentarzystów do podpisania się pod dokumentem.

Wniosek ten jest odpowiedzią na niezadowalającą zdaniem tych polityków odpowiedź rządu na kryzys wokół protestów oddolnego ruchu "żółtych kamizelek".

Zgodnie z konstytucją wniosek o wotum nieufności powinien być poddany pod głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym najwcześniej 48 godzin po jego złożeniu. Do przyjęcia wniosku potrzeba głosów większości deputowanych, co - jak ocenia AFP - jest mało prawdopodobne.

La Republique en Marche (LREM) prezydenta Macrona wraz z sojuszniczą centroprawicową partią MoDem dysponuje w 577-osobowej niższej izbie parlamentu aż 350 mandatami.

Czarna sobota we Francji. Milionowe straty po protestach w Paryżu

Tymczasem siedem francuskich związków zawodowych potępiło w czwartek "wszelkie formy przemocy w wyrażaniu żądań" przez członków ruchu "żółte kamizelki". To odpowiedź na prośbę prezydenta Emmanuela Macrona o wystosowanie apelu wzywającego do spokoju na ulicach.

"Dialog i umiejętność słuchania powinny znów znaleźć miejsce w naszym kraju" - piszą centrale związkowe CFDT, CGT, FO, CFE-CGC, CFTC, Unsa i FSU w odezwie ogłoszonej po spotkaniu szefów tych związków.

Z powodu spodziewanych protestów tzw. żółtych kamizelek zdecydowano o przełożeniu dwóch meczów 17. kolejki francuskiej ekstraklasy: piątkowego Monaco - Nice oraz niedzielnego Saint-Etienne - Olympique Marsylia. Łącznie w pierwotnie planowanym terminie nie odbędą się cztery spotkania.

Już wcześniej odwołano mecze Paris Saint-Germain - Montpellier i Toulouse - Olympique Lyon. Nowe terminy nie są jeszcze znane.

O co chodzi w ruchu tzw. żółtych kamizelek?

W środę francuski rząd ogłosił, że w 2019 roku w ogóle nie wprowadzi zapowiadanej wcześniej i zawieszonej początkowo na pół roku podwyżki akcyzy na paliwo, przeciw której od ponad trzech tygodni trwają masowe protesty. Był to krok w celu zażegnania kryzysu wywołanego demonstracjami oddolnego ruchu "żółtych kamizelek", którego manifestacje niejednokrotnie przeradzały się w rozruchy.

W czwartkowej deklaracji związki zawodowe zapewniły, że "za każdym razem, gdy tylko będzie to możliwe, będą się wspólnie angażowały, każdy z nich z własnymi żądaniami i propozycjami".

"Żółte kamizelki" od ponad trzech tygodni protestują w całej Francji przeciw wciąż rosnącym kosztom utrzymania.

Oprócz rezygnacji z planowanej na 1 stycznia 2019 roku podwyżki podatków od paliwa domagają się m.in. podniesienia wysokości płac, emerytur czy zasiłków dla bezrobotnych. W sumie w wyniku demonstracji w całym kraju zginęły cztery osoby, a setki odniosły rany.

Po ogłoszeniu długo oczekiwanej decyzji rządu prezydenta Emmanuela Macrona o rezygnacji z podwyżki podatku jedna z samozwańczych rzeczniczek "żółtych kamizelek" Jacline Mouraud poinformowała, że demonstranci z zadowoleniem przyjmują ten krok, jednak teraz każda z oddzielnych grup protestujących tego oddolnego ruchu sama podejmie decyzję, co robić dalej. - Możliwe, że demonstracje będą kontynuowane - dodała.

Od 15 grudnia do końca marca 2019 roku mają trwać zapowiedziane przez rząd szeroko zakrojone konsultacje w sprawie transformacji energetycznej z parlamentarzystami, członkami samorządów, związkami zawodowymi i obywatelami.

Decyzja o tymczasowej rezygnacji z podniesienia podatku jest pierwszą poważną zmianą polityki rządu Macrona w reakcji na protesty.

RadioZET.pl/AFP/PAP/PTD

Oceń