Zamknij

George Floyd był zakażony koronawirusem. Ujawniono nowe fakty po jego śmierci

04.06.2020 10:22
George Floyd
fot. Offices of Ben Crump Law

George Floyd, po którego dramatycznej śmierci wybuchły zamieszki w USA, był zakażony koronawirusem - donosi magazyn "Time", powołując się na wyniki sekcji zwłok. Floyd najprawdopodobniej przeszedł koronawirusa bezobjawowo.

George Floyd, który zmarł po brutalnej interwencji policji w Minneapolis, był zakażony koronawirusem, ale nie miał symptomów Covid-19. Nie stwierdzono też śladów chorób współistniejących - napisał w czwartek „Time”.

Lekarz dr Andrew Baker cytowany z kolei przez CNN tłumaczył, że wykonany test PCR może dać wynik pozytywny nawet kilka tygodni po wystąpieniu i ustąpieniu choroby, a wyniki autopsji wskazują, że koronawirus nie odegrał znaczącej roli w śmierci Floyda i „prawdopodobnie nie był zaraźliwy”.

Śmierć George'a Floyda

Bezpośrednią przyczyną śmierci George'a Floyda był atak serca wywołany duszeniem przez policjanta. Przypomnijmy, że 46-letni Afroamerykanin zmarł podczas próby aresztowania go za domniemaną próbę zapłacenia fałszywym banknotem 20-dolarowym. Policjant de facto udusił go, przygniatając do ziemi i klękając na jego szyi. Jak podaje NBC, policjant wciskał kolano w szyję Floyda przez 8 minut i 46 sekund.

Szeryf hrabstwa San Diego Bill Gore przekazał, że po tragicznej śmierci Floyda zakazał swym pracownikom stosowania tzw. chwytu duszącego podczas zatrzymywania osób podejrzanych lub niebezpiecznych - podaje telewizja NBC. Na nagraniu wideo z aresztowania słychać, jak Floyd, który był nieuzbrojony, mówił, że nie może oddychać. Słowa „Nie mogę oddychać”, które wypowiedział tuż przed śmiercią, towarzyszą dziś protestującym w całych Stanach Zjednoczonych, a także poza ich granicami.

W środę wydano nakazy aresztowania trzech policjantów obecnych przy zatrzymaniu George'a Floyda. Postawiono im zarzuty pomocy oraz nakłaniania do morderstwa. ich zatrzymania domagała się rodzina zmarłego. Wcześniej zarzuty usłyszał jedynie Derek Chauvin, policjant, który przyduszał kolanem Floyda. Mężczyzna został aresztowany, oskarżono go o morderstwo. Wszyscy czterej policjanci obecni przy zatrzymaniu zmarłego zostali zwolnieni z pracy.

Zamieszki w USA

Protesty w USA wciąż trwają. Fala demonstracji, w większości pokojowych, ale też przeradzających się czasem w agresję i akty wandalizmu, ogarnęła już wszystkie duże miasta w USA. 

W Nowym Jorku w nocy ze środy na czwartek postrzelono policjanta, drugi został zraniony nożem. Jednego ze sprawców aresztowano na miejscu. Nie wiadomo, czy ataki miały związek z protestami przeciw brutalności policji wobec Afroamerykanów - podała nowojorska policja. Nie poinformowano jednak o stanie rannych, nie ujawniono też ich tożsamości. Obaj funkcjonariusze zostali ranni na Brooklynie i trafili do tamtejszego Kings County Hospital.

Wcześniej w środę w Nowym Jorku, w związku z zabiciem przez policjanta w Minneapolis czarnoskórego George'a Floyda, demonstrowały tysiące ludzi. Protestujący zgromadzili się m.in. przed oficjalną rezydencją burmistrzów, Gracie Mansion, gdzie przez pół godziny w milczącym proteście wyciągali w górę zaciśnięte pięści. Wiele osób, które później nie podporządkowały się zasadom godziny policyjnej, trafiło do aresztu. Protesty odbyły się we wszystkich pięciu dzielnicach.

RadioZET.pl/CNN/PAP/Time