Zamknij

Narodziny dziesięcioraczków mistyfikacją? Ojciec do tej pory nie widział dzieci

16.06.2021 19:17
Dziecko w inkubatorze - zdjęcie ilustracyjne
fot. Jan GRACZYNSKI/East News

Gosiame Thamara Sithole miała urodzić na początku czerwca dziesięcioraczki i tym samym pobić światowy rekord. Pojawia się jednak coraz więcej wątpliwości co do autentyczności porodu. Żaden szpital nie potwierdził tych doniesień, a mąż kobiety mówi, że do tej pory nie widział dzieci.

Gosiame Thamara Sithole rzekomo urodziła w czerwcu w jednym ze szpitali w Pretorii dziesięcioraczki. Byłby to rekord świata, jednak żaden szpital nie potwierdził dotąd tej informacji.

Kolejne wątpliwości nasuwają się po oświadczeniu męża kobiety, który jest zaniepokojony tym, że do tej pory nie pozwolono mu zobaczyć dzieci.

RPA. Poród dziesięcioraczków mistyfikacją?

Mąż 37-letniej kobiety Teboho Tsotetsi apeluje do darczyńców, by przestali przesyłać pieniądze jego partnerce. Twierdzi, że do tej pory nie pozwolono mu zobaczyć dzieci. „Doceniam wsparcie finansowe, które otrzymujemy od ludzi, ale chciałbym zaapelować o wstrzymanie przelewów na nasze konto, zanim członkowie społeczności nie zobaczą tych dzieci” - powiedział Teboho Tsotetsi w wywiadzie dla Pretoria News.

Niepokojące wypowiedzi ojca rzucają cień na rekord świata, który miała pobić Gosiame Sithole. Pojawiły się również inne doniesienia, które poddają w wątpliwość historię rekordowego porodu. Szpital Mediclinic Medforum w Pretorii, w którym 8 czerwca 37-latka miała urodzić dziesięcioraczki, przekazał dziennikowi Sunday Times, że nie świadczono w nim opieki położniczej Gosiame Sithole lub jej dzieciom.

Teboho Tsotetsi powiedział Pretoria News, że jego żona została w piątek przeniesiona do innego szpitala - kliniki akademii medycznej Steve Biko w Pretorii. Lokalni urzędnicy i przedstawiciele służby zdrowia pytani o to, w którym szpitalu leży kobieta rozkładają ręce, ponieważ Gosiame Sithole nie widnieje na liście pacjentów żadnej placówki medycznej w prowincji Gutang.

Dyrektor szpitala Steve Biko, w którym rzekomo leży 37-latka, dr Mathabo Mathebula zaprzeczył, by została przeniesiona do jego placówki. Jak przekazał lokalnym mediom, Gosiame Sithole zgłosiła się tam i oświadczyła, że urodziła dziesięcioraczki w innym szpitalu. „Nie ma jej u nas. Nie wiemy też, co się wydarzyło. W sobotę po południu pojawiła się w szpitalu w towarzystwie ochrony i stwierdziła, że chce wejść na oddział dla noworodków, by zobaczyć swoje dzieci. Mówiła, że urodziła w prywatnym szpitalu, w którym powiedziano jej, że dzieci zostaną przekazane do naszej placówki” - przekazał dyrektor szpitala.

Ojciec do tej pory nie widział dziesięcioraczków

Teboho Tsotetsi wyjaśnił, że nie mógł zobaczyć dzieci z powodu ograniczeń związanych z koronawirusem. Dodał, że nie widział też żony od dnia kiedy trafiła na oddział, czyli 7 czerwca.

W środę mężczyzna poleciał do Kapsztadu, aby przyjąć darowiznę w wysokości 50 tysięcy funtów na wychowanie dzieci. Podkreślił, że świat musi zobaczyć niemowlęta „we właściwym czasie”, odnosząc się w ten sposób do wątpliwości co do autentyczności narodzin.

Teboho Tsotetsi przekazał zaraz po porodzie mediom, że jego żona urodziła siedmiu chłopców i trzy dziewczynki po naturalnej ciąży, mimo że takie porody prawie zawsze następują po leczeniu bezpłodności. Od tego czasu wielu krewnych przekonywało, że 37-latka rzeczywiście urodziła dziesięcioraczki. W ubiegłym tygodniu ciotka dzieci upierała się, że walczą o życie w jednym ze szpitali w RPA. Mówiła też, że w tej samej placówce do zdrowia dochodzi ich matka. 

Urzędnicy zaprzeczyli jednak, by wpłynęło jakiekolwiek świadectwo narodzin z któregoś ze szpitali w prowincji Gutang. Porodu nie potwierdził również żaden lekarz ani nie opublikowano zdjęć dzieci – rzekomo z powodów kulturowych i religijnych.

Nadal więc oficjalną rekordzistką świata pozostaje Malijka Halima Cisse, która w maju urodziła w Maroku dziewięcioro dzieci. Natomiast w historii Gosiame Sithole pojawiło się już zbyt wiele znaków zapytania i nieścisłości, by wykluczyć, że mogła być to po prostu mistyfikacja.

RadioZET.pl/Dailymail