Zamknij

Gruzja. Kobieta po raz pierwszy wybrana prezydentem państwa na Kaukazie

Redakcja
28.11.2018 20:36
Gruzja. Salome Zurabiszwili wygrała wybory prezydenckie
fot. PAP/EPA/STR

Według sondaży exit poll w drugiej turze wyborów na prezydenta Gruzji wygrała była francuska ambasador Salome Zurabiszwili, kandydatka niezależna wspierana przez rządzące Gruzińskie Marzenie. To ostatnia głowa państwa wybrana w powszechnych wyborach z powodu zmian przepisów. Opozycja krytykuje Zurabiszwili za jej wypowiedzi o wojnie z Rosją z 2008 roku.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Według badania firmy Edison Research Salome Zurabiszwili zyskała 55 proc. głosów, a Grigol Waszadze ze Zjednoczonego Ruchu Narodowego (ZRN) założonego przez byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego - 45 proc. Badanie przeprowadzono na zlecenie telewizji Rustavi2, bliskiej ZRN.

Sondaż Gallup International, którego wyniki przedstawił założyciel Gruzińskiego Marzenia Bidzina Iwaniszwili, wskazuje, że Zurabiszwili zdobyła 58 proc. głosów, a Waszadze 42 proc.

Zobacz także

Frekwencja wyniosła według Centralnej Komisji Wyborczej ok. 50 proc.

Kim jest Salome Zurabiszwili?

Urodzona w Paryżu w rodzinie gruzińskich uchodźców politycznych Zurabiszwili przez ok. 30 lat pracowała we francuskim MSZ. W 2003 roku objęła stanowisko ambasadora Francji w Gruzji. Rok później stanęła na czele gruzińskiego MSZ w rządzie byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego.

Wśród głównych zasług Zurabiszwili jako szefowej MSZ media wymieniają jej wkład w proces negocjacyjny i osiągnięcie porozumienia w sprawie wycofania rosyjskich baz z terytorium Gruzji. W 2005 roku została zdymisjonowana i przeszła do opozycji wobec Saakaszwilego.

Do 2010 roku stała na czele założonej przez siebie partii Droga Gruzji. Następnie była członkiem misji ONZ w Iranie. Do gruzińskiej polityki wróciła w 2012 roku, po zmianie władzy. W wyborach parlamentarnych w 2016 roku zdobyła mandat poselski.

66-letnia Zurabiszwili zapowiada m.in. działania na rzecz praw człowieka i społeczeństwa obywatelskiego. Opowiada się za członkostwem Gruzji w UE i NATO. W czasie kampanii obiecywała, że będzie prezydentem, który zjednoczy gruzińskie społeczeństwo.

Zurabiszwili jest ostatnim prezydentem Gruzji wybranym w bezpośrednich wyborach. Zgodnie z nowelizacją konstytucji część uprawnień prezydenta przejmie premier.

Zobacz także

Saakaszwili wzywa do protestów

Przeciwnicy Zurabiszwili przypominają, że kandydatka powiedziała, iż to Gruzini wywołali wojnę z Rosją w 2008 r. Zurabiszwili zaznacza jednak, że wypowiedź ta została wyrwana z kontekstu.

Kiedy w czasie przedwyborczej kampanii wokół tych słów wybuchł skandal, była francuska ambasador tłumaczyła, że agresorem była Rosja, ale "bezmyślne i zdradzieckie działania Saakaszwilego i jego otoczenia stanowiły przesłankę dla realizacji scenariusza (Władimira) Putina". Na niektórych plakatach wyborczych Zurabiszwili pojawiały się napisy "Zdrajczyni" i "Projekt Putina".

Były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili wezwał gruzińskie społeczeństwo do wyjścia na ulice po ogłoszeniu wyników exit polls środowych wyborów prezydenckich.

Saakaszwili wezwał przez internet swoich zwolenników oraz całe społeczeństwo do nieuznawania wyników drugiej tury wyborów. Zaapelował o podjęcie akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa.

- Przechodzimy w tryb masowego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Wzywam policję, by stanęła po stronie społeczeństwa, wzywam siły zbrojne, by nie wykonywały nielegalnych rozkazów. Wzywam także zdrową część aparatu państwowego, by zdystansowała się od kryminalnego ugrupowania, które zawładnęło krajem - powiedział były prezydent.

Dodał, że zamierza wrócić do Gruzji, niezależnie od tego, czym może mu to grozić. W kraju na Saakaszwilim ciążą wyroki, m.in. za nadużycie władzy.

W pierwszej turze wyborów różnica poparcia dla kandydatów wyniosła mniej niż 1 pkt proc.: Zurabiszwili uzyskała 38,64 proc. głosów, a Waszadze - 37,74 proc.

Były to ostatnie bezpośrednie wybory prezydenckie w Gruzji. Od 2024 roku prezydenta będzie wybierać kolegium składające się z 300 delegatów - 150 parlamentarzystów i 150 przedstawicieli miejscowych władz. Zgodnie z nowelizacją konstytucji część obowiązków głowy państwa przejmie premier.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD