Zamknij

"Najbardziej poszukiwana Polka na świecie" znów zatrzymana. W tle oszustwo na 300 mln zł

10.12.2021 16:50
Polka
fot. Interpol

Joanna S. i jej syn Mikael, podejrzani o kierowanie piramidą finansową, zostali ponownie zatrzymani w Hiszpanii. W procederze, który miał się opierać na handlu dziełami sztuki, ich klienci stracili 300 milionów złotych. 

Joanna S. i jej syn Mikael, podejrzani o kierowanie piramidą finansową, zostali ponownie zatrzymani w Hiszpanii. Do poprzedniego zatrzymania doszło w październiku, ale wówczas hiszpańskie organy ścigania nie zastosowały wobec nich aresztu, a jedynie dozór polegający m.in. na obowiązku informowania służb o zmianie miejsca pobytu. O sprawie pisaliśmy w ostatnią środę. 

Hiszpania. Zatrzymano "najbardziej poszukiwaną Polkę na świecie"

- Brak stosowania tymczasowego aresztowania skutkował ucieczką i ukryciem się podejrzanych, o czym pismem z 29 listopada 2021 r. została poinformowana Prokuratura Regionalna w Białymstoku - poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową zastępca szefa tej prokuratury Paweł Sawoń. Teraz - jak ustalił "Superwizjer" TVN - są już do dyspozycji Sądu Śledczego w Madrycie, gdzie oczekują na ekstradycję do Polski. 

Zdaniem detektywa Wojciecha Koszczyńskiego, który działa w Hiszpanii na zlecenie pokrzywdzonych przez Joannę S. osób, poszukiwani ukrywali się w jednym z luksusowych apartamentów w pobliżu portu w Punta del Moral przy granicy Hiszpanii z Portugalią. Planowali też dalszą drogę ucieczki, choć nie ustalono dokąd. - Nasi "znajomi" wrócili do swoich starych przyzwyczajeń, co pomogło nam ich zlokalizować - relacjonował w rozmowie z tvn24.pl.

- Tak naprawdę najgorsze jest to, że cały czas mieli dostęp do internetu i korzystali z telefonów komórkowych. Mieli pełne możliwości, żeby pozbyć się problemu - stwierdził Koszczyński, podkreślając w rozmowie z dziennikarzami, że "zostali niemalże zatrzymani w trakcie robienia przelewów".

Oszustwo ws. handlu dziełami sztuki. W tle nazwiska Banasia i Wolszczak

53-letnia obecnie Joanna S., Polka zamieszkała na stałe w Szwecji, była bohaterką reportażu "Superwizjera" wyemitowanego w lutym 2018 roku. Była w nim mowa o prowadzeniu przez nią kilkunastu galerii (w tym Galleri New Form) oraz rzekomej sprzedaży dzieł sztuki zamożnym klientom.

Okazało się jednak, że pomimo wpłat pieniędzy, klienci nigdy nie otrzymali obrazów czy rzeźb, za które zapłacili. Ich straty - według ustaleń śledczych - mają sięgać 300 milionów złotych, a wśród oszukanych mają być m.in. aktorka Grażyna Wolszczak oraz prezes NIK Marian Banaś. 

Oprócz tego Polka i jej syn są podejrzani tzw. pranie pieniędzy na ponad 24 mln zł i 5 mln euro. Przy takich zarzutach grozi im do 15 lat więzienia oraz do 10 mln zł grzywny. Śledztwo ws. m.in. Joanny S. prowadzi również Prokuratura Regionalna w Białymstoku. 

Przedmiotem śledztwa jest działalność osób reprezentujących wspomnianą wyżej Galleri New Form (z siedzibą w Trelleborgu w Szwecji), znanej wśród celebrytów i oferującej inwestycje w dzieła sztuki (głównie rzeźby). Polegały one na nabyciu prawa własności danego dzieła na okres od - co najmniej - 6 miesięcy do roku.

Śledztwo ws. piramidy finansowej. Straty klientów sięgają 300 mln zł

Podmiot gwarantował zwrot kapitału, powiększony o wysoki procent zysku (w komunikacie jest mowa o 36 proc. w skali roku), poprzez odkupienie udziału po upływie oznaczonego umową terminu. Prokuratura zwraca jednak uwagę, że wypłata kapitału wraz z oznaczonym zyskiem, następowała z wpłat kolejnych inwestorów.

Śledztwo zostało wszczęte na podstawie zawiadomienia Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Dotyczy prowadzenia - bez zezwolenia - działalności polegającej na gromadzeniu środków pieniężnych osób fizycznych i prawnych w celu obciążenia ich ryzykiem przez osoby reprezentujące GNF, oraz, w stosunku do trójki podejrzanych, również doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, w kwocie co najmniej 300 mln zł, klientów Galleri New Form.

Prokuratura bada też wątek doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, bowiem początkowo właścicielka galerii wypłacała klientom zyski, potem jednak już tak się nie działo. W tej sprawie zarzuty usłyszało do tej pory sześć osób. 

Kiedy na początku 2018 roku pojawiły się informacje o działalności tej galerii, informatorzy PAP mówili, że wiedza o niej i potencjalnych zyskach rozchodziła się tzw. pocztą pantoflową na "salonach", a wśród poszkodowanych są aktorzy, dziennikarze czy politycy. Jak mówili też wtedy prawnicy znający kulisy sprawy, inwestowano od 100 tys. zł, nawet do 10-15 mln zł. Niektórzy klienci brali kredyty, by móc zainwestować, spodziewając się dużych zysków.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP/tvn24.pl

C