Dwulatek wpadł do 100-metrowej rozpadliny. Dramatyczna akcja ratunkowa

Błażej Makarewicz
16.01.2019 15:40
Dwulatek wpadł do 100-metrowej rozpadliny. Dramatyczna akcja ratunkowa
fot. ELPais

W trakcie prowadzonej na południu Hiszpanii akcji ratowniczej mającej na celu wydobycie 2,5-letniego Julena, który w niedzielę wpadł do głębokiej na 100 metrów rozpadliny, znaleziono włosy chłopca. Aby dotrzeć do dziecka, ekipy ratunkowe wiercą dwa tunele.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podało w środę radio Cadena Ser, znalezienie włosów dziecka potwierdza relację jego ojca, że Julen wpadł do rozpadliny. Niektórzy komentatorzy powątpiewali w tę wersję, wskazując, że trwające trzeci dzień poszukiwania chłopca przez głębinowe sondy nie skutkowały znalezieniem biologicznych śladów dziecka.

„Dla nas to nie jest żadne odkrycie. Od początku wiedzieliśmy, że Julen tam jest, w środku tej dziury” – powiedział w środę rano dziennikarzom ojciec poszukiwanego chłopca.

Zobacz także

Z kolei przedstawicielka rządu Hiszpanii w prowincji Malaga Maria Gamez poinformowała, że rozpoczęte we wtorek wiercenie pionowego tunelu w sąsiedztwie jamy, do której wpadł Julen, nie jest jedynym działaniem. Ratownicy nie wykluczają, że w dotarciu do uwięzionego dziecka może pomóc inny tunel, którego wiercenie rozpoczęto w nocy z wtorku na środę.

Według ratowników zapasowy tunel ma być przydatny w sytuacji, gdy nie uda się wydobyć dziecka pierwszym wyjściem, którego kopanie rozpoczęto we wtorek rano.

Gamez ujawniła, że próba wydobycia chłopca z rozpadliny powinna zostać przeprowadzona najpóźniej w ciągu kolejnych 48 godzin. Wskazała na udzielone wsparcie ze strony zagranicznej firmy mającej doświadczenie w tego typu operacjach.

„Do liczącej ponad 100 ratowników ekipy dołączyła wczoraj firma, która w 2010 roku brała udział w zakończonej sukcesem akcji wydobycia górników uwięzionych w chilijskiej kopalni” – powiedziała.

Zobacz także

Do wypadku Julena doszło w niedzielę, kiedy bawił się z innym dzieckiem koło gospodarstwa należącego do członków jego rodziny. Świadkowie twierdzą, że krótko po wypadku słyszeli płacz chłopca wydobywający się z głębokiej rozpadliny.

Dziura, do której wpadł 2,5-latek, powstała na skutek odwiertu wykonanego w celu poszukiwaniu wody. Otwór nie został zabezpieczony, a w jego sąsiedztwie nie ustawiono żadnego znaku ostrzegającego o niebezpieczeństwie.

RadioZET.pl/PAP/ElPais/BM