Katastrofa w Czarnobylu. W Mińsku nie odbędzie się marsz ku czci ofiar

26.04.2019 10:53
Katastrofa w Czarnobylu. Na Białorusi nie obędzie się marsz ku czci ofiar
fot. IAEA Imagebank/Flickr/CC BY-SA 2.0 (ilustracyjne)

Przed 33 laty doszło do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu (wówczas Związek Radziecki, obecnie Ukraina). W tym roku po raz pierwszy dla uczczenia ofiar tragedii, który co roku odbywał się w stolicy Białorusi, Mińsku.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

W tym roku raz pierwszy od 30 lat w stolicy Białorusi nie odbędzie się Szlak Czarnobylski – doroczny marsz środowisk niezależnych upamiętniający awarię elektrowni w Czarnobylu w 1986 r. Władze wydały zgodę, ale zażądały, by organizatorzy opłacili ochronę demonstracji przez milicję.

Zobacz także

Marsz ku pamięci Czarnobyla

- Nie chodzi o to, że nie ma pieniędzy, ale chodzi o zasadę. Pryncypialnie odmawiamy – powiedziała jedna z organizatorek, aktywistka opozycji Wolha Kawalkowa podczas konferencji zwołanej w czwartek w Mińsku

Władze miasta wystawiły organizatorom rachunek na ponad 5737 rubli białoruskich (ok. 10200 zł). Jest to możliwe na mocy zmian w ustawie o organizacji imprez masowych, które białoruski parlament przegłosował w styczniu.

W efekcie organizatorzy wycofali swój wniosek i po raz pierwszy od trzydziestu lat Czarnobylski Szlak w Mińsku nie odbędzie się. Aktywiści zaapelowali, by zamiast tego chętni wzięli udział w przedsięwzięciach Tygodnia Czarnobylskiego – wykładach i prezentacjach.

Kawalkowa zarzuciła władzom, że zrobiły wszystko, by do demonstracji nie doszło, m.in. wyznaczając aktywistom termin negocjacji na ostatnią chwilę, w czwartek rano. Rozmowy te nie zakończyły się porozumieniem.

Opozycjoniści twierdzą, że nowe przepisy to kolejna stworzona przez państwo przeszkoda, by „Białorusini nie mogli protestować”. Ich zdaniem nowe prawo jest sprzeczne z konstytucją, o czym poinformowali w specjalnym piśmie ministra sprawiedliwości.

Zobacz także

Organizatorzy Szlaku zadeklarowali solidarność z każdym, kto zechce upamiętnić rocznicę katastrofy, lecz zastrzegli, że nie wzywają do udziału w żadnej nielegalnej akcji.

Jak informuje Radio Swaboda, władze wydały wcześniej zgodę na marsz tradycyjną trasą – od kina Oktiabr na Prospekcie Niepodległości do pomnika ofiar Czarnobyla.

Bezpośrednio po katastrofie wydzielono 30-kilometrową strefę, z której zarządzono ewakuację ludności. W strefie zamkniętej, w obwodzie homelskim, na terenie trzech rejonów: narowlańskiego, chojnickiego i brahińskiego znajduje się dziś Poleski Rezerwat Radiacyjno-Ekologiczny obejmujący ponad 2 tys. km kw.

W ostatnich latach tradycyjnym postulatem organizatorów Szlaku Czarnobylskiego jest rezygnacja z budowy na Białorusi elektrowni atomowej.

Elektrownia powstaje w obwodzie grodzieńskim, ok. 20 km od miejscowości Ostrowiec według rosyjskiego projektu AES-2006. Głównym wykonawcą projektu jest Rosatom.

Elektrownia będzie się składać z dwóch bloków energetycznych, z których każdy będzie miał reaktor o mocy do 1200 megawatów. Pierwszy blok ma zostać uruchomiony do końca 2019 roku, drugi - w 2020 roku.

Zobacz także

Katastrofa w Czarnobylu

Doszło do niej 26 kwietnia 1986 roku. Podczas eksperymentu w bloku energetycznego nr 4 doszło do przegrzania reaktora, wybuchu wodoru, pożaru oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych.

Po wybuchu reaktora położonego w granicach Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej na terytoria białoruskie spadło ok. 70 proc. opadu radioaktywnego.

Skażeniu uległo 23 proc. kraju, głównie tereny na południowym wschodzie, zamieszkane przez 1,8 mln ludzi. Z mapy znikło po 1986 roku ponad 430 miejscowości. Za strefę katastrofy ekologicznej władze Białorusi uznały ten obszar dopiero w 1990 roku.

Według raportu Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) 28 ratowników wysłanych do neutralizacji katastrofy zmarło zmarło w wyniku napromieniowania, a 2 od poparzeń.

Nadal pozostaje sporna liczba ofiar i poszkodowanych w wyniku wysokiego promieniowania radioaktywnego. ONZ-ski raport mówił o co najmniej 6 tys. śmiertelnych przypadków raka tarczycy w pierwszych latach po katastrofie na obszarze niedaleko elektrowni.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP