Zamknij

Kazachstan prosi Rosję o pomoc. Po zamieszkach wprowadzono stan wyjątkowy

05.01.2022 20:09
Stan wyjątkowy w Kazachstanie
fot. SPUTNIK Russia/East News

Stan wyjątkowy w całym Kazachstanie po środowych zamieszkach i gwałtownych protestach. Pomimo godziny policyjnej przeciwnicy rządu zbierają się na ulicach miast. Prezydent kraju zadeklarował skierowanie wniosku o pomoc do sojuszu wojskowego pod aspiracjami Rosji.

Kazachstan od początku stycznia jest miejscem gwałtownych antyrządowych protestów. W środę doszło do eskalacji zamieszek. Władze kraju ogłosiły stan wyjątkowy na terenie całego państwa. 

Agencja TASS podała w środę późnym popołudniem, że w Ałmaty demonstranci przejęli też budynek Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (KNB). Do tej pory stan wyjątkowy obowiązywał w Ałmaty, Nur-Sułtanie i obwodzie mangystauskim, gdzie obowiązuje także godzina policyjna i zablokowano internet.

Stan wyjątkowy w Kazachstanie. Jest wniosek o pomoc do Rosji

Najnowsze zamieszki w Kazachstanie odbywają się na największą skalę od 2011 roku, gdy podczas strajków górników na zachodzie kraju w starciach z policją zginęło 14 demonstrantów.

Prezydent Kazachstanu Kasymem-Żomartem Tokajewem w środę wieczorem poinformował, że zwrócił się o pomoc do państw członkowskich Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Grupę oprócz Kazachstanu tworzy Rosja, Armenia, Białoruś, Kirgizja i Tadżykistan. To militarna organizacja pod auspicjami Kremla. Taka decyzja prezydenta Kazachstanu może oznaczać podjęcie interwencji wojsk państw OUBZ w tym kraju.

- Biorąc pod uwagę, że te gangi terrorystyczne są zasadniczo międzynarodowe, przeszły poważne szkolenie za granicą, ich atak na Kazachstan może i powinien być postrzegany jako akt agresji. W związku z tym (...) zwróciłem się dziś do szefów państw OUBZ o pomoc Kazachstanowi w przezwyciężeniu tego zagrożenia terrorystycznego - powiedział Tokajew w przemówieniu transmitowanym przez telewizję Khabar 24.

Kazachstan jest bliskim sojusznikiem Rosji. Kreml już wyraził opinię, że spodziewa się szybkiego rozwiązania wewnętrznych kazachskich problemów, ostrzegając jednocześnie inne kraje przed mieszaniem się w nie. O obecnej sytuacji w Kazachstanie przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka rozmawiał najpierw z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem, a potem z prezydentem Kazachstanu Kasymem-Żomartem Tokajewem. O rozmowach tych poinformowało jego biuro prasowe.

Wtorek i środa były dniami masowych protestów w Ałmaty i innych kazachskich miastach; podpalono kilka budynków rządowych, w tym ratusz w Ałmaty i jedną z rezydencji prezydenta w mieście. Według policji "radykałowie i ekstremiści" ranili w starciach ponad 500 cywilów i zniszczyli 120 pojazdów.

Żądania ekonomiczne demonstrantów szybko przerodziły się w polityczne. Podczas licznych demonstracji w wielu miastach Kazachstanu wykrzykiwali oni hasła przeciwko poprzedniemu prezydentowi 81-letniemu Nursułtanowi Nazarbajewowi. Rządził on krajem od uzyskania niepodległości w 1991 roku do 2019 roku, gdy przekazał władzę Tokajewowi; zachował jednocześnie duże wpływy i kierował Radą Bezpieczeństwa.

W środę Tokajew ogłosił, że przejął kierowanie tym organem, koordynującym działania w sferze bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Zdymisjonował też siostrzeńca byłego prezydenta ze stanowiska nr 2 w Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego, następcy KGB z czasów sowieckich. Były prezydent Nazarbajew uważany jest za główną siłę polityczną w noszącej jego imię stolicy kraju, Nur-Sułtan. Nie pojawił się on publicznie od czasu rozpoczęcia protestów.

RadioZET.pl/PAP

C