Zamknij

"Dziesiątki zabitych", "uczestnicy wyeliminowani". Sytuacja w Kazachstanie wciąż napięta

PAP
06.01.2022 13:58

Policja w Ałmaty, największym mieście Kazachstanu, poinformowała w czwartek rano, że "dziesiątki uczestników zamieszek zostały wyeliminowane", a ich tożsamość jest obecnie identyfikowana - podała agencja AFP. Po kilku godzinach starć sytuacja w mieście się uspokoiła. Tymczasem na wydarzenia w Azji Środkowej zareagowała Unia Europejska. 

Kazachstan
fot. PAP/EPA

Kazachstan od 2 stycznia jest miejscem gwałtownych antyrządowych protestów, które zostały wywołane podwyżką ceny gazu LNG, używanego do tankowania samochodów. Wzrosły również ceny innych towarów, co doprowadziło do środowej eskalacji zamieszek. Władze kraju ogłosiły stan wyjątkowy na terenie całego państwa.  Zachodnie media mówią o "dziesiątkach zabitych", w tym 12 funkcjonariuszach służb bezpieczeństwa.

Ministerstwo zdrowia podało, że w zamieszkach ucierpiało ponad tysiąc osób, prawie 400 trafiło do szpitala. 62 osoby przebywają na oddziałach intensywnej terapii. Najnowsze zamieszki w Kazachstanie odbywają się na największą skalę od 2011 roku, gdy podczas strajków górników na zachodzie kraju w starciach z policją zginęło 14 demonstrantów.

Kazachstan. Protesty przeciwko polityce rządu

Wcześniej agencje informowały, że liczne oddziały żołnierzy, wspieranych przez kilkanaście transporterów opancerzonych, pojawiły się w czwartek rano na centralnym placu największego miasta Kazachstanu - Ałmaty, gdzie tysiące ludzi protestują przeciwko polityce rządu. Na placu słychać było odgłosy wymiany ognia między żołnierzami i niezidentyfikowanymi uzbrojonymi osobami.

- Wczoraj w nocy siły ekstremistyczne próbowały szturmować budynki administracyjne, komendę policji miejskiej w Ałmaty, a także lokalne wydziały i komisariaty policji - powiedział rzecznik policji Sałtanat Azirbek, dodając, że w jednej z dzielnic Ałmaty trwa operacja "antyterrorystyczna". W obliczu problemów w funkcjonowaniu Internetu rzecznik Banku Centralnego Oljassa Ramazanowa poinformowała o zawieszeniu pracy wszystkich instytucji finansowych w kraju.

Prezydent Kazachstanu Kasyme-Żomart Tokajew w środę wieczorem poinformował, że zwrócił się o pomoc do państw członkowskich Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Grupę oprócz Kazachstanu tworzy Rosja, Armenia, Białoruś, Kirgistan i Tadżykistan. To militarna organizacja pod auspicjami Kremla. Taka decyzja prezydenta Kazachstanu może oznaczać podjęcie interwencji wojsk państw OUBZ w tym kraju.

Stan wyjątkowy w Kazachstanie. Jest wniosek o pomoc do Rosji

- Biorąc pod uwagę, że te gangi terrorystyczne są zasadniczo międzynarodowe, przeszły poważne szkolenie za granicą, ich atak na Kazachstan może i powinien być postrzegany jako akt agresji. W związku z tym [...] zwróciłem się dziś do szefów państw OUBZ o pomoc Kazachstanowi w przezwyciężeniu tego zagrożenia terrorystycznego - powiedział Tokajew w przemówieniu transmitowanym przez telewizję Khabar 24.

Żądania ekonomiczne demonstrantów szybko przerodziły się w polityczne. Podczas licznych demonstracji w wielu miastach Kazachstanu wykrzykiwali oni hasła przeciwko poprzedniemu prezydentowi 81-letniemu Nursułtanowi Nazarbajewowi. Rządził on krajem od uzyskania niepodległości w 1991 roku do 2019 roku, gdy przekazał władzę Tokajewowi. Zachował jednocześnie duże wpływy i kierował Radą Bezpieczeństwa.

W środę Tokajew ogłosił, że przejął kierowanie tym organem, koordynującym działania w sferze bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Zdymisjonował też siostrzeńca byłego prezydenta ze stanowiska nr 2 w Komitecie Bezpieczeństwa Państwowego, następcy KGB z czasów sowieckich. Były prezydent Nazarbajew uważany jest za główną siłę polityczną w noszącej jego imię stolicy kraju, Nur-Sułtan. Nie pojawił się on publicznie od czasu rozpoczęcia protestów.

RadioZET.pl/PAP/Twitter