"Chorwaci jak naziści". Polityczny zgrzyt na Bałkanach

Redakcja
05.08.2018 21:40
Kontrowersje wokół rocznicy operacji "Burza" na Bałkanach
fot. Kolinda Grabar-Kitarović/Facebook

Władze Chorwacji uczciły w niedzielę rocznicę operacji "Burza", dzięki której kraj odzyskał w 1995 roku ziemie zajęte przez serbską mniejszość. Tymczasem prezydent Serbii porównał ofensywę do działań hitlerowskich Niemiec, a Serbów do prześladowanych Żydów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Konflikt między Chorwacją a separatystyczną mniejszością chorwackich Serbów rozpoczął się 25 czerwca 1991 roku - w dniu, w którym Chorwacja wystąpiła z federacji jugosłowiańskiej, a chorwaccy Serbowie proklamowali samozwańczy okręg autonomiczny na północnym wschodzie kraju.

Okręg ten wraz z innymi regionami zamieszkanymi przez mniejszość serbską w Chorwacji wszedł później w skład samozwańczej Republiki Serbskiej Krajiny ze stolicą w Kninie.

Zobacz także

W wyniki ofensywy "Burza", przeprowadzonej w dniach 4-7 sierpnia 1995 roku, Chorwacja odzyskała zajęte przez Serbów terytorium, wypędziła z niego około 200 tys. Serbów. Zagrzeb i Belgrad spierają się o dokładną liczbę zabitych i wypędzonych. W wojnie zginęło około 20 tys. osób.

Podczas zorganizowanych w niedzielę w Kninie uroczystości rocznicowych chorwackie władze określały "Burzę" jako bezbłędnie przeprowadzoną operację militarną.

- "Burza" stała się podręcznikowym przykładem udanej akcji wojskowej. To był czas całkowitej jedności narodu chorwackiego i chorwackich żołnierzy. (...) Nie wolno nam nigdy zapomnieć o wartości wojny ojczyźnianej, musimy ją przekazywać kolejnym pokoleniom" - oświadczyła prezydent Kolinda Grabar-Kitarović.

Natomiast premier Andrej Plenković powiedział z kolei, że wspomnienie ofensywy "wywołuje u nas wszystkich łzy radości".

W obchodach udział brali także wysłannicy władz wojskowych USA i Izraela, a izraelskie myśliwce uczestniczyły w uroczystym przelocie nad zgromadzonymi - poinformowało chorwackie ministerstwo obrony.

Udział Izraela skrytykował w niedzielę ambasador Serbii w tym kraju Milutin Stanojević.

- Serbia jest głęboko rozczarowana udziałem izraelskich pilotów i myśliwców, bo dla nas operacja "Burza" z 1995 roku była swego rodzaju pogromem - podkreślił. Według niego Izrael jako pierwsze zagraniczne państwo aktywnie uczestniczyło w rocznicowych obchodach "Burzy". - Ze strony Izraela nie był to przyjazny gest wobec Serbii - ocenił.

Zobacz także

Izraelskie MSZ odmówiło komentarza, a armia oświadczyła, że udział myśliwców był elementem "strategicznej współpracy obu krajów". Wspomniano o kontrakcie na zakup przez Chorwację ok. 30 izraelskich F-16, który ma zostać sfinalizowany do 2020 roku.

Oburzenie Chorwatów na słowa serbskiego prezydenta

Tymczasem w sobotę wieczorem prezydent Serbii Aleksandar Vuczić porównał chorwacką ofensywę do działań III Rzeszy.

- Hitler chciał świata bez Żydów, a Chorwacja - Chorwacji bez Serbów - powiedział w obecności przedstawicieli władz serbskich w miejscowości Baczka Palanka, na północny zachód od Belgradu.

- W obu przypadkach żądano ostatecznego rozwiązania. W obu przypadkach ci, którzy byli inni, zostali oskarżeni tylko ze względu na to, że istnieli - powiedział.

- Chorwaci bombardowali kolonie uchodźców, opluwali ich i kamienowali. Gwałcili ich i mordowali w domach i na ulicy. Postarali się, by urządzić święto krwi, by żaden Serb nie uciekł z Chorwacji bez kary - kary za to, że jest Serbem - dodał.

Słowa Vuczicia spotkały się w Chorwacji ze stanowczym sprzeciwem.

- To nie my rozpoczęliśmy wojnę, my się broniliśmy, a potem wyzwoliliśmy Chorwację - powiedział minister obrony Damir Krsticzević. Liberalny portal informacyjny Index ocenił wypowiedź serbskiego prezydenta jako skandaliczną i zasugerował, że być może powinien on otrzymać zakaz wjazdu do kraju.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD