Zamknij

Włosi już nie tańczą. Wojsko masowo wywozi ciała, krematoria nie nadążają

19.03.2020 16:26
Koronawirus we Włoszech. Wojsko masowo wywozi ciała z Bergamo, krematoria nie nadążają
fot. IPA/ABACA/Abaca/East News

We Włoszech trwa dramatyczna walka z koronawirusem. Rady nie dają sobie szpitale, ale też krematoria. W Bergamo w Lombardii zmarło tak wiele osób, że do pomocy trzeba było zaangażować wojsko, które zaczęło wywozić ciała zmarłych do innych miast.

Sytuacja związana z epidemią koronawirusa we Włoszech jest daleka od opanowania. Miejscami mówi się, że zamiast podnosić się na duchu śpiewami i tańcami na balkonach, należałoby pomyśleć o ogłoszeniu żałoby narodowej.

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z czwartkowego popołudnia wynika, że do tej pory zdiagnozowano we Włoszech łącznie 35 713 zakażeń koronawirusem (z czego aktualnie chorych jest prawie 29 tys.). W całym kraju zmarło dotąd 2 978 osób.

Koronawirus w Lombardii doprowadził do "tsunami"

Włoski dziennik Corriere della Sera pisze, że jeszcze w czwartek liczba zgonów może przekroczyć śmiertelny bilans w Chinach (3249). Sytuacja jest dramatyczna. Lekarze z Lombardii, gdzie koronawirus szerzy się najbardziej, mówią o „tsunami”. W środę w znajdującym się tam Bergamo pojawiły się wojskowe ciężarówki, które zaczęły wywozić trumny z ciałami zmarłych do innych miast, głównie Modeny i Bolonii. Tam zostaną poddane kremacji. Krematoria w Bergamo i okolicach po prostu nie nadążają.

Zdjęcia kolumny wojskowych ciężarówek włoskie media nazywają wprost „transportem grozy”. Tylko w pierwszym z nich wywieziono w środę wieczorem 65 trumien.

Wojsko zabiera trumny z Lombardii, ziemi poddanej ciężkiej próbie, która nieustannie walczy ze złem. To przełomowe zdjęcie, które uderza siłą stu, tysiąca ciosów

- napisał na Twitterze lider prawicowej włoskiej Ligi Matteo Salvini.

Włochy to obecnie 2 kraj na świecie (po Chinach) zarówno pod względem zakażeń jak i zgonów. Włosi początkowo lekceważyli zalecenia władz, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Teraz, zgodnie z rządowym dekretem, praktycznie nie mogą opuszczać swoich domów.  Wyjątek stanowią wyjścia do pracy, apteki czy sklepu. Za naruszenie tego rozporządzenia grozi kara do 206 euro lub nawet trzy miesiące aresztu. Za złamanie przepisów ukarano w kraju ponad 53 tys. osób (na 1,2 mln skontrolowanych osób).

RadioZET.pl/Corriere della Sera